Grimsvotn jest aktywny, wyrzuca z siebie pył i parę wodną, w okolicach lodowca cały czas odczuwalne są też wstrząsy sejsmiczne. Islandczycy są przyzwyczajeni do takich sytuacji, ale Europa kontynentalna na kolejne erupcje zareagowała nerwowo. Chodzi głównie o wpływ erupcji wulkanu na ruch lotniczy.
Przeczytaj koniecznie: Pył wulkaniczny - najpopularniejsza pamiątka z Islandii
Na razie linie lotnicze musiały jedynie zmienić trasy przelotów z Europy do USA i Kanady. Wkrótce może się jednak skończyć na paraliżu. Według ekspertów chmura popiołu już jutro znajdzie się nad Północną Szkocją. W czwartek może dotrzeć do Hiszpanii i Francji.
W 2010 roku wulkan na lodowcu Eyjafjoell wyrzucil do atmosfery setki tysięcy ton pyłu i zablokował ruch lotniczy nad Europą na blisko trzy tygodnie.