„Byłem już taki marny, a teraz, proszę żyję i mam się bardzo dobrze”

Jeszcze kilka lat temu ostra białaczka szpikowa (AML- acute myeloid leukaemia), nowotwór układu krwiotwórczego, była zaliczana do chorób o bardzo złych rokowaniach. Nieleczona mogła doprowadzić do zgonu w ciągu 2 – 3 miesięcy! A choć nadal wiąże się z poważnymi rokowaniami, to dzięki postępowi w diagnostyce i leczeniu, coraz częściej możliwe są wyleczenia lub przynajmniej długoletnie przeżycia. Ogromnie pomocne okazało się dokładniejsze poznanie jej biologii.

Badanie krwi
Autor: Getty Images

Dziś już wiadomo, że AML to nie jest jedna choroba, ale grupa dwudziestu, a nawet więcej chorób, różniących się między sobą genetycznymi mutacjami. Ze względu na mało charakterystyczne początkowe objawy (głównie narastające zmęczenie, osłabienie) bywa rozpoznawana późno. Bo te kolejne objawy, jak krwawienia, z nosa, dziąseł, częste infekcje,  to już trudno przeoczyć. AML należy do chorób rzadkich, w Polsce co roku diagnozuje się 0k. 900 nowych przypadków. Chorują przede wszystkim osoby starsze.

Myślałem, że to starość

Patrząc na p. Zdzisława Malinowskiego (76), aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno był tak ciężko chory. Pięć lat temu zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę szpikową.

- U mnie zaczęło się tak, że z każdym dniem czułem się coraz bardziej zmęczony. Ja, który zawsze szczyciłem się swoją doskonałą formą, jakiej niejeden młody mógł mi pozazdrościć. A tu coraz trudniej było mi nadążać za wnukami, które się dziwiły, dlaczego dziadek ma coraz mniej sił, już musiałem podpierać się kijkiem. Od czasu do czasu pojawiały się krwawienia z nosa, jakiś wybroczyny w kącikach ust. To jeszcze nie wzbudziło we mnie żadnego niepokoju. Myślałem, widocznie to starość mnie dopadła.

Dla podratowania formy pojechałem w góry, w Beskidy, ode mnie z Chełma to niedaleko. I tam nawet zrobiło mi się lepiej, ale po powrocie musiałem pójść do lekarza rodzinnego, bo jednak już wiedziałem, że coś się ze mną dziwnego dzieje. I to chyba nie tylko sprawa starości. Zresztą, nie czułem się staro. No i teraz sprawy potoczyły się szybko.

Z marszu do kliniki w Lublinie

Już pierwsze badania laboratoryjne wykazały, że we krwi pana Zdzisława występuje za mało płytek krwi. Kolejne pokazywały dramatyczny ich spadek.

- I tak prawie z marszu znalazłem się w Lublinie, na oddziale Kliniki Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku. – Muszę przyznać, że miałem bardzo dużo szczęścia. Od razu mi powiedziano, że jest nowy sposób leczenia tej białaczki, i że tu w tym szpitalu mają takie możliwości. I że parę lat temu tacy pacjenci jak ja, „w sile wieku”, z jeszcze innymi chorobami, nie mieliby takiej szansy. Oczywiście od razu wyraziłem zgodę na takie leczenie. I, stał się cud. Pacjent żyje i jeszcze sobie zatańczy – śmieje się pan Zdzisław. – Lek częściowo podają mi w szpitalu, a częściowo mogę brać go w domu. To ogromna wygoda. A z tym tańcem to żadna przesada. Pan Zdzisław ma siedmioro wnuków, jak się wszyscy zbiorą, to i pośpiewają sobie, i potańczą. Bo rodzina jest bardzo muzykalna, prawie każdy gra na jakimś instrumencie. – Ja w ogóle lubię trzymać z młodzieżą – dodaje. I znowu mogę być aktywnym dziadkiem, a i na działce lubię sobie popracować.

Pacjenci UNFIT wreszcie zaopiekowani

Lek, o którym mówi pan Zdzisław, to innowacyjny schemat terapeutyczny dla pacjentów z ostrą białaczką szpikową, szczególnie dla tych, określanych jako pacjenci UNFIT (w przeciwieństwie do pacjentów FIT, młodszych i bez obciążeń innymi schorzeniami) czyli ci starsi, z wielochorobowością. To grupa z niezaspokojoną do tej pory potrzebą medyczną. Przedtem, ze względu na wiek i inne choroby, mogli być leczeni tylko niskodawkową chemią, co nie było skuteczne, a bardziej agresywnej terapii, choć skuteczniejszej, nie można było im zaproponować.

Postęp w leczeniu AML poprawił rokowania tej grupy, przedłużył im życie, oddalił ryzyko częstych hospitalizacji i przetoczeń krwi. , co również przekłada się na lepsze funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia.

Nowa terapia, określana w skrócie jako VEN+AZA, jest dostępna dla polskich pacjentów w programie lekowym B.114. Jest terapią skojarzoną, składa się z inhibitora BCL2 (wenetoklaks) i leku chemioterapeutycznego (azacytydyna), dzięki czemu komórki nowotworowe ulegają zniszczeniu. Aktualnie stanowi standard leczenia tej grupy pacjentów, a dostępność do niej polskich chorych świadczy, że polscy pacjenci są leczeni zgodnie ze światowymi standardami.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki