Groźne dla chorych i kosztowne dla gospodarki. Pacjenci czekają na rozpoczęcie leczenia

Państwo refunduje terapię, lekarz stwierdza, że pacjent jej potrzebuje, chory spełnia kryteria programu, a mimo to nie zawsze może rozpocząć leczenie. Trudno mu bowiem znaleźć ośrodek, który jest gotowy, by rozpocząć leczenie. Było to przedmiotem debaty: „Choroby autoimmunologiczne – inwestycja w leczenie czy koszt dla gospodarki?” podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Lekarka rozmawia z pacjentką i trzyma ją za dłonie. O dostępie do programów lekowych przeczytasz na SE.
Autor: Alexander Raths/ Shutterstock

Według danych ONE VOICE 2026, zebranych na podstawie informacji NFZ, w czerwcu na włączenie do zaledwie ośmiu analizowanych programów lekowych w gastroenterologii, dermatologii i reumatologii czekało około 2185 osób. Aż 755 z nich w trybie pilnym. Brak leczenia dodatkowo rujnuje ich zdrowie, pogłębia choroby i prowadzi do groźnych powikłań.

W dodatku problem ma nie tylko wymiar medyczny. Opóźnione leczenie może oznaczać kolejne hospitalizacje, zwolnienia lekarskie, utratę sprawności i zdolności do pracy. Oszczędność w jednym miejscu systemu może więc oznaczać wydatek w innym – ponoszony przez NFZ, ZUS, pracodawców, gospodarkę i samych pacjentów.

Co zatem kosztuje państwo więcej: odpowiednio wcześnie rozpoczęta skuteczna terapia czy konsekwencje niekontrolowanej choroby?

Szczególną uwagę poświęcono inicjatywie ONE VOICE, skupiającej organizacje pacjentów z obszaru reumatologii, dermatologii i gastroenterologii. Jej podstawowe postulaty obejmują rozpoczęcie terapii niezwłocznie po kwalifikacji, równy dostęp niezależnie od miejsca zamieszkania, transparentne monitorowanie kolejek oraz utworzenie jednoznacznej ścieżki interwencji dla pacjenta, który nie może otrzymać przyznanego leczenia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki