Niełatwo dostać skierowanie na testy na podstawie TELEPORADY. O CO TU CHODZI?

2020-09-24 18:33 abe
Bełchatowianie przeszli kolejne testy na koronawirusa w punkcie drive-thru
Autor: UM Bełchatów

Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), „nakłonieni” przez Ministerstwo Zdrowia do przeprowadzania kwalifikacji do testów osób z podejrzeniem o zakażenie SARS-CoV-2, mają sporo zastrzeżeń do wytycznych w tej kwestii przedstawionych (23 września) przez resort, szczególnie w przypadku, gdy skierowanie wystawiane jest poprzez tzw. teleporadę.

Zasady zlecania testów na koronawirusa autorstwa Ministerstwa Zdrowia lekarze POZ oceniają co najmniej jako dyskusyjne. Najwięcej zastrzeżeń środowisko lekarzy rodzinnych ma do zasad kierowania pacjentów na podstawie tzw. teleporady. Z tej drogi można skorzystać wyłącznie wtedy, gdy u pacjenta występują wszystkie te objawy: gorączka powyżej 38 stopni, kaszel, duszności, utarta węchu lub smaku. To są oznaki już zaawansowanej choroby. – W takim stadium na testowanie chorego jest już późno, jego trzeba leczyć – mówi Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia w rozmowie z branżowym portalem rynekzdrowia.pl. – Jeżeli mam pacjenta z dusznością to jest to stan zagrażający życiu i w takim przypadku kieruje go już bezpośrednio do szpitala. Tu nie ma czasu na testowanie. Do tej pory konsultowałam chorych, u których później potwierdzono zakażenie koronawirusem, a żaden z nich nie miał jednocześnie wszystkich czterech objawów, o których mówi rozporządzenie.

Profesor Włodzimierz Gut: Mamy trzecią falę koronawirusa [Super Raport]

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Takie warunki kwalifikacji do testów (nawet wbrew zamierzeniom Ministerstwa Zdrowia) będą skutkowały tym, że lekarz rodzinny nie będzie mógł wysłać, na podstawie teleporady, na testy pacjenta z dwoma objawami. Lekarze przypominają ekspertom Ministerstwa Zdrowia, że pełnoobjawowy COVID-19 dotyczy kilkunastu procent chorych. Tak sprecyzowane warunki kwalifikacji na testy przez telefon ograniczają ich ilość. Jak na razie – sezon grypowy jeszcze nie daje znać o sobie – lekarze POZ-ów w całej Polsce codziennie kierują po kilkuset pacjentów. Takie uprawnienia mają od 8 września. I jak podaje „Rynek Zdrowia”, opierając się na danych dostarczanych przez organizacje lekarzy POZ – Porozumienie Zielonogórskie i Kolegium Lekarzy Rodzinnych, w ciągu pierwszych 14 dni nowych obowiązków, rodzinni skierowali na testy 4649 osób.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska poinformował (24 września) na konferencji prasowej, że lekarze rodzinni zlecili wykonanie prawie 9 tys. testów. Tak czy inaczej, to niedużo. Dla porównania: w całej Polsce dziennie wykonuje się ok. 20 tys. testów, tylko u osób z objawami choroby, na obecność SARS-CoV-2. Być może, że skoro nie wiadomo o co chodzi, to może chodzić... wiadomo o co. Osoba, która podejrzewa, że może być zarażona, nie musi czekać, aż dostanie skierowanie na darmowy test. Może go sobie sama zafundować. Nawet z wizytą domową pobierającego próbki. Będzie szybko i zdecydowanie taniej niż w Wielkiej Brytanii. Tam ceny za prywatne testy z szybkim wykazaniem wyników mieszczą się w przedziale od 100 do 170 funtów.