„Ciosy w ucho, utrata słuchu, a teraz śledztwo na komendzie”. Sprawa pobitego Ukraińca z Zielonej Góry rośnie jak śnieżna kula

Śledczy wchodzą na komendę. Prokuratura żąda monitoringu, a RPO i MSWiA patrzą władzom policji na ręce. Sprawa pobicia 34‑letniego obywatela Ukrainy na Komendzie Miejskiej Policji w Zielonej Górze nabiera tempa — i budzi coraz większe kontrowersje.

Radiowóz z napisem Policja na tle sygnałów świetlnych. Na miniaturze dłonie policjanta zakładającego kajdanki. Szczegóły w SE.
Autor: Shutterstock

Pobicie na komendzie? Prokuratura wchodzi na wyższy poziom

Śledztwo w sprawie brutalnego pobicia 34‑letniego obywatela Ukrainy na Komendzie Miejskiej Policji w Zielonej Górze zostało przejęte przez prokuraturę wyższego szczebla. Jak ustalił Onet, decyzja zapadła po tym, jak pojawiły się wątpliwości dotyczące bezstronności lokalnych śledczych współpracujących na co dzień z policją.

Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze potwierdziła, że chodzi o wydarzenia z 15 lipca — dzień zatrzymania Dmytra Pashchyny, podejrzanego o udział w oszustwie „na wnuczka”.

„Dwa ciosy od tyłu, dwa na ziemi”. Dramatyczna relacja zatrzymanego

Według relacji przekazanej adwokatowi, Pashchyn miał zostać pobity podczas nieformalnego „rozpytania”, jeszcze przed właściwym przesłuchaniem. Jak opisywał jego obrońca mec. Tymoteusz Paprocki w rozmowie z Onetem, policjant miał uderzyć 34‑latka w skroń i ucho, a gdy ten upadł — zadać kolejne ciosy w głowę i szyję.

Mężczyzna miał przez cały czas ręce skute kajdankami. Po wszystkim funkcjonariusze posadzili go z powrotem na krześle.

Najbardziej szokujące jest to, że — jak twierdzi adwokat — Pashchyn stracił słuch w jednym uchu. Zdjęcia wykonane dwa dni po zatrzymaniu, które opisywał Onet, pokazują wyraźne zaczerwienienia na szyi i policzku.

Policja zaprzecza. „Nie było nadużycia siły”

Komenda Miejska Policji w Zielonej Górze stanowczo odrzuca zarzuty. W rozmowie z Onetem rzeczniczka podinsp. Małgorzata Stanisławska przekazała, że wewnętrzne postępowanie nie wykazało żadnego przekroczenia uprawnień.

Policja utrzymuje, że funkcjonariusze działali zgodnie z procedurami, a zatrzymany nie był maltretowany. To jednak nie kończy sprawy — wręcz przeciwnie.

Śledczy żądają monitoringu. Lista policjantów już na biurku prokuratora

Prokuratura zażądała od policji nagrań z monitoringu z dnia zatrzymania oraz pełnej listy funkcjonariuszy pełniących wtedy służbę. To właśnie zapis z kamer może przesądzić o tym, czy wersja Pashchyny jest prawdziwa.

Jak informował Onet, przesłuchanie 34‑latka w prokuraturze trwało trzy godziny. Śledczy analizują również zdjęcia obrażeń wykonane przez adwokata.

RPO i MSWiA wkraczają do gry. Sprawa robi się ogólnopolska

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich skierowało oficjalne pismo do prokuratury okręgowej, domagając się informacji o postępowaniu.

Co więcej — jak ustalił Onet — sprawą interesuje się także Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA. To oznacza, że przypadek z Zielonej Góry trafił pod lupę dwóch instytucji państwowych jednocześnie.

Kim jest poszkodowany? Kurier czy członek grupy przestępczej?

Pashchyn został zatrzymany, gdy odbierał od seniorki paczkę z dużą ilością gotówki. Policja twierdzi, że brał udział w oszustwie „na wnuczka” i działał w zorganizowanej grupie przestępczej.

Sam Ukrainiec przyznaje się jedynie do odebrania pieniędzy — twierdzi, że był internetowym kurierem, wynajętym do przewożenia gotówki.

Co dalej? Kluczowe będą nagrania i opinia biegłego

Śledczy czekają na opinię laryngologa, która może potwierdzić trwałe uszkodzenie słuchu. Jeśli tak się stanie, kwalifikacja czynu wobec policjantów może zostać zmieniona na poważniejszą.

Najważniejszy dowód — nagrania z monitoringu — wciąż czeka na analizę. To one mogą pokazać, co naprawdę wydarzyło się w pokoju przesłuchań.

Sonda
Czy masz zaufanie do polskiej policji?
Pokój Zbrodni - pobicie w remizie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki