Małżeństwo zostawiło list, żeby przestraszyć matkę Jacka? Sąsiedzi mają mocną teorię

W Gręzówce pod Łukowem (woj. lubelskie) aż huczy od domysłów. Dorota (38 l.) i Jacek (41 l.) zniknęli trzy dni temu, zostawiając w internecie dramatyczny list, w którym napisali, że zamierzają odebrać sobie życie. Policja prowadzi poszukiwania. Tymczasem część mieszkańców wsi nie wierzy w najczarniejszy scenariusz. Ich zdaniem zniknięcie może mieć związek z ostrym konfliktem rodzinnym i sporem o dom.

  • Małżeństwo zniknęło, a wcześniej zostawiło dramatyczny list w internecie.
  • Policja sprawdza wszystkie informacje, a para może poruszać się srebrnym Fordem Mondeo o numerze WW 7864C.
  • Sąsiedzi wskazują na wieloletni konflikt Jacka P. z matką. To jednak wyłącznie ich relacje i przypuszczenia.
Po Panu Michale został tylko rower. Co się stało z zaginionym?

Dorota i Jacek nagle zniknęli. Zostawili dramatyczny list

Dorota i Jacek są poszukiwani od kilku dni. Zostawili list pożegnalny, który sugeruje, że mogą próbować odebrać sobie życie. Ich samochód miał pojawić się także w okolicach Dąbrówna na Warmii i Mazurach. Według nieoficjalnych informacji telefony małżeństwa miały okresowo pozostawać aktywne.

Małżeństwo może poruszać się srebrnym Fordem Mondeo o numerze WW 7864C. Ostatnio byli widziani w rejonie Nowej Wsi, a samochód miał pojawić się też w okolicach Dąbrówna w powiecie ostródzkim na Warmii i Mazurach. Według nieoficjalnych informacji telefony małżeństwa miały okresowo być aktywne. Poszukiwania prowadzi KPP w Działdowie. 

- Sprawdzamy wszystkie informacje, które do nas napływają. Państwo byli widziani na naszym terenie, podobnie jak ich samochód. Zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło do nas od rodziny - mówi reporterowi se.pl kom. Justyna Nowicka z KPP w Działdowie. Każdy, kto widział Dorotę i Jacka lub srebrnego Forda Mondeo WW 7864C, powinien skontaktować się z policją: 47 732 32 00, 47 732 32 01 lub 112.

Sąsiedzi opowiadają o awanturach

Dorota P. pochodzi z okolic Nowej Wsi w gminie Rybno. Około ośmiu lat temu związała się z Jackiem P. i przeprowadziła na Lubelszczyznę. Sąsiedzi twierdzą, że z czasem mężczyzna bardzo się zmienił. - Kiedyś to Jacek był dobrym człowiekiem. Uśmiechnął się powiedział dzień dobry, zawsze gościnny i pomocny dla wszystkich - opowiada mieszkanka.

Według sąsiadów napięcie rosło wokół domu, w którym małżeństwo mieszkało razem z matką Jacka, Heleną P. (72 l.). Część nieruchomości należy do seniorki. Gdy pojawił się pomysł sprzedaży domu, kobieta miała się temu sprzeciwić. Zaczęły się awantury, policyjne interwencje i sprawy sądowe. Jak nieoficjalnie relacjonują sąsiedzi w rozmowie z naszym reporterem, rodzina miała kłócić się m.in. o wymianę okna czy ogrzewanie.

- Gdy się ożenił i wrócił do matki bardzo się zmienił. Nikogo nie wpuszczał na podwórko, i stał się nieufny. Pomimo tego, że pół domu jest własnością matki, to młodzi chcieli go sprzedać. Wystawili już ogłoszenie, ale pani Helena przeciwstawiła się. Dochodziło coraz częściej do interwencji policji - słyszymy.

Dramatyczny list

Dorota i Jacek P. przedstawiali sprawę inaczej. W publikowanych pismach twierdzili, że po przyjęciu nieruchomości w darowiźnie ze służebnością zainwestowali w nią pieniądze, a potem latami zmagali się z konfliktami dotyczącymi korzystania z domu. Po kolejnych niekorzystnych dla nich rozstrzygnięciach napisali list. „Odebrali nam wszystko!!!” - przekonywali, pisząc też, że są „zmuszeni popełnić samobójstwo”.

Sąsiedzi nie wierzą w najczarniejszy scenariusz

Nie wszyscy sąsiedzi wierzą jednak, że małżeństwo chce zrobić sobie krzywdę. - Ja i inni sąsiedzi nie wierzymy, że Jacek i Dorota mogą sobie coś zrobić. Myślę, że przez tę ucieczkę i dramatyczny list chcą przestraszyć matkę, żeby im uległa - mówi mieszkanka Gręzówki. - Nigdy nie uwierzę, że oni się zabiją. To wszystko to taki „cyrk” - dodaje.

Pani Helena P. nie chciała komentować sprawy. Łamiącym się głosem powiedziała dziennikarzowi se.pl tylko, że nie będzie mówić o zniknięciu syna i synowej.

Ważne zastrzeżenie. Gdzie szukać pomocy?

Należy pamiętać, że wypowiedzi mieszkańców są jedynie relacjami osób postronnych i ich własnymi przypuszczeniami. Nie przesądzają one o przyczynach zaginięcia ani o odpowiedzialności którejkolwiek ze stron. Ostateczne ustalenia należą do policji i innych właściwych służb.

Jednocześnie każdą informację lub wiadomość sugerującą możliwość popełnienia samobójstwa należy traktować bardzo poważnie.

Osoba w kryzysie nie powinna zostawać sama. Bezpłatną, całodobową pomoc psychologiczną można uzyskać pod numerem 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym. Działa także 116 123 - telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych. W przypadku dzieci i młodzieży dostępny jest całodobowo numer 116 111. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia należy natychmiast dzwonić pod 112 lub 999.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki