Dorota i Jacek zaginęli po opublikowaniu listu pożegnalnego. „Przypomina mi się sprawa sprzed 6 lat”

Wciąż nie wiadomo, co stało się z małżeństwem z Lubelszczyzny. Poszukiwania Doroty i Jacka Pochmanów trwają kolejny dzień, para zniknęła po opublikowaniu w internecie dramatycznego listu pożegnalnego. Z naszych najnowszych ustaleń wynika, że policja nadal nie natrafiła na ślad małżeństwa. – Jest wiele takich przypadków, w których osoby nigdy nie zostały odnalezione, mimo że pozostawiono listy pożegnalne – mówi w rozmowie z „Super Expressem” Aldona Szostak-Błaszczyk, współzałożycielka i prezeska Fundacji Na Tropie.

Dorota i Jacek Pochmanowie wciąż poszukiwani. Wszystko zaczęło się od konfliktu o dom

Trwa kolejny dzień poszukiwań Doroty i Jacka Pochmanów. Małżeństwo z Gręzówki na Lubelszczyźnie zniknęło po opublikowaniu w internecie wstrząsającego listu pożegnalnego. Jego treść nie pozostawia wątpliwości, że sytuacja jest niezwykle poważna. Po raz ostatni małżeństwo oraz ich samochód widziano w rejonie Nowej Wsi. Poszukiwania cały czas prowadzą funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Działdowie (woj. warmińsko-mazurskie).

– Osoby są nadal poszukiwane, nic się w tej sprawie nie zmieniło. Nie pojawiły się żadne nowe informacje dotyczące miejsca pobytu zaginionych – mówi nam kom. Justyna Nowicka, oficer prasowa KPP w Działdowie.

Z nieoficjalnych ustaleń naszego dziennikarza wynika, że Dorota Pochman pochodzi z okolic Działdowa, ale wiele lat temu przeprowadziła się do męża na Lubelszczyznę. Małżeństwo przyjęło w darowiźnie nieruchomość ze służebnością, którą następnie wyremontowało. Z czasem wokół domu rozpoczął się wieloletni konflikt. Pochmanowie opisywali problemy z korzystaniem z budynku, sprawy sądowe, interwencje policji i rodzinne spory. Jak twierdzili, ostatecznie stanęli przed perspektywą utraty domu, w który zainwestowali dorobek życia.

Napisali, że stracili wszystko. Niedługo później ślad po nich zaginął

To właśnie wtedy miał pojawić się list pożegnalny. Dorota i Jacek napisali w nim, że stracili dom, pracę oraz pieniądze. Pojawiły się również dramatyczne słowa: „Odebrali nam wszystko!!!”. Największy niepokój wzbudza jednak fragment, w którym małżonkowie napisali, że są „zmuszeni popełnić samobójstwo”. Następnie wyjechali i kontakt z nimi się urwał.

Według nieoficjalnych ustaleń, srebrny Ford Mondeo miał być jeszcze w niedzielę, 30 sierpnia, widziany w rejonie Dąbrówna koło Ostródy. Telefony należące do małżeństwa miały co pewien czas wykazywać aktywność. Policjanci skontaktowali się również z rodziną Doroty. Bliscy mieli przekazać funkcjonariuszom, że nie mają kontaktu z małżeństwem.

Co mogło stać się z zaginionym małżeństwem? Ekspertka mówi o dwóch scenariuszach

Trwa dramatyczna walka z czasem. Co mogło stać się z zaginionym małżeństwem i gdzie mogą obecnie przebywać? O możliwe scenariusze zapytaliśmy Aldonę Szostak-Błaszczyk, współzałożycielkę i prezeskę Fundacji Na Tropie im. Janusza Szostaka.

– Ludzie po prostu nie dają już sobie rady ze swoim życiem. Jeżeli wali im się świat, są słabi emocjonalnie i tracą cały dobytek, mogą sobie z tym nie poradzić. Zostawiają list pożegnalny, odchodzą i tak naprawdę nie wiadomo, czy popełnili samobójstwo, czy może postanowili zacząć wszystko od nowa, stać się osobami N.N., żyć incognito i gdzieś wyjechać. Trudno powiedzieć, bo ciał do tej pory nie odnaleziono. Poszukiwania trwają, a jest wiele takich przypadków, w których osoby nigdy nie zostały odnalezione, mimo że pozostawiono listy pożegnalne – mówi nam Aldona Błaszczyk-Szostak.

Jak podkreśla ekspertka, w takich sprawach trudno jednoznacznie przesądzić, co stało się z zaginionymi, dopóki poszukiwania nie przyniosą odpowiedzi.

- Czasem zdarza się, że ci ludzie nie chcą już żyć dotychczasowym życiem, chcą po prostu zacząć wszystko od nowa i nie chcą zostać odnalezieni. To jest czasem taka smutna rzeczywistość, bo rodzina nie wie, co się stało, poszukuje bliskiej osoby – dodaje.

Podobne zaginięcia wciąż pozostają zagadką

Według Aldony Błaszczyk-Szostak również taki scenariusz należy brać pod uwagę w przypadku niektórych zaginięć.

- Przypomina mi się pewna sprawa sprzed sześciu lat. Piotr Pietrzak z Sochaczewa zaginął 23 stycznia 2020 roku i do dzisiaj nie został odnaleziony. Zrobił żonie kanapki do pracy, około godziny 8.20 odprowadził swoją córkę do przedszkola i stamtąd odjechał volkswagenem. Ślad po nim zaginął. Był zawodowym kierowcą i nigdy nie dotarł do pracy. Kiedy rozpoczęto poszukiwania, znaleziono jego samochód porzucony w Wyszogrodzie. Ktoś podjął nieudaną próbę podpalenia pojazdu. W środku policja znalazła natomiast gotówkę i dokumenty tożsamości. Są hipotezy, że mężczyzna się utopił, bo miał dosyć swojego życia. Mógł też zatrzymać jakąś ciężarówkę lub skorzystać z innego środka transportu i pojechać w stronę Niemiec. Takie hipotezy również się pojawiają. Mężczyzny nie odnaleziono do dziś – mówi Aldona Błaszczyk-Szostak.

Każda informacja może być kluczowa. Policja apeluje o pomoc w poszukiwaniach

Małżeństwo z Lubelszczyzny, podobnie jak ich samochód, po raz ostatni widziani byli w rejonie Nowej Wsi w woj. warmińsko-mazurskim. Poszukiwania prowadzą funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Działdowie. Dorota i Jacek Pochmanowie mogą poruszać się srebrnym Fordem Mondeo o numerze rejestracyjnym WW 7864C. Policja prosi o kontakt każdą osobę, która widziała małżeństwo, ich samochód lub posiada informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca ich pobytu.

KPP w Działdowie:

  • 47 732 32 00 47 732 32 01
  • W nagłych przypadkach: 112
  • Informacje można również przekazać w najbliższej jednostce policji.
Karolina Gruszka szczerze o Janie Fryczu. Szok, co wyjawiła!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki