Deszcz meteorów

2007-11-15 20:13

Nocą z 17 na 18 listopada, nadlatując od strony gwiazdozbioru Lwa, będą wpadać w atmosferę Ziemi leonidy - świecące meteory będące zgubami dużej komety.

Nasza planeta przechodzi właśnie, jak co roku o tej porze, przez smugę gruzu i pyłu pozostawioną na jej drodze przez kometę Tempel-Tuttle. Wiedząc, w jakim kierunku i kiedy patrzeć, możemy zobaczyć nawet ponad 60 "spadających gwiazd" w ciągu godziny.

Kiedy zgaśnie Księżyc

Rój leonidów, został nazwany od gwiazdozbioru Lwa, na którego tle pojawia się co roku. W nocy z soboty na niedzielę zobaczymy jedną "spadającą gwiazdę" na minutę. Prawdziwą "ulewę meteorów" będziemy mogli zobaczyć dopiero za 24 lata, kiedy kometa Tempel-Tuttle dotrze znów w pobliże Słońca.

W tym roku w obserwacjach spadających meteorów nie będzie przeszkadzał Księżyc, który zdąży zajść przed początkiem meteorowego spektaklu. Jedyną niedogodnością dla obserwatorów jest późna pora, ponieważ "gwiazdy" zaczną spadać tuż po północy. Największe nasilenie zjawiska będzie miało miejsce ok. godziny 3.00.

Najobfitsze deszcze spadających gwiazd obserwowali Ziemianie w 1833 i 1966 roku. Wtedy w ciągu godziny na niebie zapalało się nawet 100 tysięcy meteorów. Jeszcze pięć lat temu było ich 3 tysiące. Meteory, które zobaczymy tym razem, mogły oderwać się od komety nawet w VII lub VIII wieku. Dopiero teraz będą miały swoje pięć minut, a my coś w rodzaju filmu historycznego.

Leonidy to najszybszy z rojów. Meteory leonidów wpadają w atmosferę z prędkością 72 km/s, mając energię porównywalną z siłą rozpędzonej ciężarówki. Na szczęście wyhamowują i spalają się w atmosferze. Na Księżycu, gdzie nie ma atmosfery, co roku wybijają nowe kratery.

Gdzie się roi rój

Komety, źródło rojów meteorów, to gruz, jaki pozostał w Układzie Słonecznym, który 4,5 miliarda lat temu był placem budowy planet. Większość odpadków znajduje się dzisiaj w dwóch skupiskach. Pierwsze z nich, Pas Kuipera, leży za orbitą Neptuna.

Komety opuszczające ten pas regularnie powracają w pobliże Słońca, jak Tempel-Tuttle, matka roju leonidów.

Drugim rezerwuarem komet jest Obłok Oorta leżący sto tysięcy razy dalej od Słońca niż Ziemia. To odległe "więzienie" milionów komet jest znacznie pojemniejsze od Pasa Kuipera. Komety, którym uda się uciec z Obłoku Oorta, przelatują w pobliżu Słońca tylko raz.

Nowa dostawa

Rocznie odkrywa się około 20 nowych komet. Kolizja Ziemi z kometą statystycznie zdarza się co 60 milionów lat.

W ciągu jednego obiegu wokół Słońca Ziemia wpada w kilkaset smug pyłu pozostawionych przez przelatujące komety. Z półkuli północnej obserwujemy w ciągu roku aż 96 rojów meteorów. Ale tylko nieliczne są tak piękne jak leonidy.

"Zimna" kometa

Kometa, która wyrwała się z "zamrażarki" leżącej w odległości co najmniej 7 miliardów km od Słońca, to latające archiwum Układu Słonecznego. Zakonserwowane przez 4 miliardy lat krążenia w lodowatej ciemności, w temperaturze poniżej minus 250 stopni Celsjusza. Głowa komety ma średnicę kilku-kilkunastu km, ale warkocz może mieć nawet 100 milionów km, dzięki czemu komety są największymi obiektami w Układzie Słonecznym.

Tworzące kometę kamienie, pył i bryłki metali zlepia zamrożona woda i amoniak, metan i zestalony dwutlenek węgla, zwany potocznie suchym lodem.

"Gorąca kometa"

Podczas przelotu w pobliżu Słońca na komecie, podobnej do wielkiej kuli brudnego śniegu, trwa odwilż. Za kometą ciągną się gubione w locie bryłki materii, pył i gazy. Strumień wiatru słonecznego wywiewa gazy z ogona, powodując jego rozdwojenie. Podczas przelotu w pobliżu Słońca kometa gubi spore grudy kamieni i bryły metali. To z nich tworzy się rój meteoroidów, w który wpada Ziemia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki