Nie zabierajcie moich piesków!

2009-09-02 7:00

Poświęciła życie w luksusie dla porzuconych czworonogów, a teraz przeżywa prawdziwy koszmar. Malarka Bożena Wahl (76 l.) każdego dnia walczy o utrzymanie ogromnego przytuliska pod Rawą Mazowiecką. Nękana i dręczona przez fałszywą przyjaciółkę, która wyrzuciła ją z władz jej własnej fundacji, jest na skraju załamania.

Kilkanaście lat temu Bożena Wahl zostawiła stolicę, kupiła 8-hektarową działkę i wybudowała schronisko dla zwierząt. Założyła fundację "Ostatnia Szansa", która nabrała rozgłosu dzięki wsparciu ze strony znanych aktorów. Na początku na konto fundacji wpływały pieniądze od hojnych darczyńców, które starczały na wyżywienie i bieżące remonty. Problemy zaczęły się wtedy, gdy ludzie zaczęli masowo podrzucać zwierzęta do przytułku. Zanim Bożena Wahl się obejrzała, miała już przy sobie ponad 700 czworonogów. Artystka sama nie radziła sobie z prowadzeniem schroniska, zwierzęta zaczęły chorować, nie było za co wrzucić im do miski nawet nędznych ochłapów. - Było źle, ale łudziłam się, że otaczają mnie ludzie, którzy tak jak ja dla zwierząt są gotowi poświęcić wszystko - wspomina pani Bożena.

Ale prawdziwa gehenna Bożeny Wahl zaczęła się, gdy jedna z działaczek fundacji postanowiła uknuć intrygę i wyrzucić panią Bożenę z zarządu. - Nie spodziewałam się, że kobieta, którą obdarzyłam zaufaniem i traktowałam jak przyjaciółkę, w tak okrutny sposób będzie chciała mi odebrać zwierzęta - wyznaje malarka.

Kobieta posunęła się nawet do sfałszowania podpisów członków zarządu fundacji pod nowym statutem, na mocy którego Bożena Wahl straciła funkcję prezesa "Ostatniej Szansy". Straciła również schronisko, którego stworzenie w całości finansowała. - Teraz nawet nie mogę zbliżyć się do psów. Każda próba kończy się awanturą. Fałszywi przyjaciele odebrali mi to, co najbardziej kochałam. Moje zwierzęta... - urywa znana malarka.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki