Został bez trenera

2007-11-23 21:58

Fritz Sdunek (60 l.) prowadził Dariusza Michalczewskiego (39 l.) przez całą karierę. Do wielkiego powrotu na ring go jednak nie przygotuje.

Sdunek bardzo ostro krytykował wcześniejsze powroty na ring Axela Schulza (39 l., powrót po 6 latach) oraz Henry'ego Maske (43 l., powrót po 11 latach). Teraz nie zgodził się przygotować "Tygrysa" na powrót po 3 latach.

Ciągnie wilka do lasu

- Ja sobie dam radę, jestem zawodowcem - mówi "Super Expressowi" były mistrz świata. - Na razie trenuję sam, tym bardziej że na razie polega to głównie na bieganiu, chodzeniu na siłownię i sportowym prowadzeniu się.

"Tygrys" zapewnia, że do majowej walki będzie doskonale przygotowany. - Będę miał znakomitego trenera, ale nie mogę jeszcze zdradzać nazwisk - mówi tajemniczo. - Ale trener będzie mi potrzebny dopiero w końcowej fazie przygotowań, pewnie od początku lutego.

Michalczewski, jak przed większością walk, pojedzie na obóz przygotowawczy do Zakopanego. - Tam sobie naładuję akumulatory przed walką - tłumaczy. - Szczerze mówiąc, nie mogę się już doczekać walki. Ciągnie wilka do lasu, a Tygrysa na ring - śmieje się.

Wraca za 5 milionów

Trudno się nawet dziwić. Bokserowi, który przez prawie 10 lat był mistrzem świata wagi półciężkiej, na sportowej emeryturze brakuje adrenaliny, choć na brak zajęć nie narzeka. - Mam firmę ubezpieczeniową, fitness club, kilka pubów, udziały w napoju energetycznym - wylicza. - Ale moje życie to boks i chcę jeszcze raz przeżyć tę niesamowitą chwilę, kiedy się wchodzi do ringu.

O honorarium za walkę "Tygrys" nie chce mówić. Niemieckie gazety pisały, że dostanie około 3 milionów euro. Czy ta suma jest bliska prawdy? - Jeśli dla kogoś 2 miliony różnicy to blisko... - wyrywa się bokserowi. Czy to oznacza, że honorarium Michalczewskiego wyniesie okrągłe 5 milionów? - Ja wam tego nie powiedziałem - zaznacza.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki