Sdunek bardzo ostro krytykował wcześniejsze powroty na ring Axela Schulza (39 l., powrót po 6 latach) oraz Henry'ego Maske (43 l., powrót po 11 latach). Teraz nie zgodził się przygotować "Tygrysa" na powrót po 3 latach.
Ciągnie wilka do lasu
- Ja sobie dam radę, jestem zawodowcem - mówi "Super Expressowi" były mistrz świata. - Na razie trenuję sam, tym bardziej że na razie polega to głównie na bieganiu, chodzeniu na siłownię i sportowym prowadzeniu się.
"Tygrys" zapewnia, że do majowej walki będzie doskonale przygotowany. - Będę miał znakomitego trenera, ale nie mogę jeszcze zdradzać nazwisk - mówi tajemniczo. - Ale trener będzie mi potrzebny dopiero w końcowej fazie przygotowań, pewnie od początku lutego.
Michalczewski, jak przed większością walk, pojedzie na obóz przygotowawczy do Zakopanego. - Tam sobie naładuję akumulatory przed walką - tłumaczy. - Szczerze mówiąc, nie mogę się już doczekać walki. Ciągnie wilka do lasu, a Tygrysa na ring - śmieje się.
Wraca za 5 milionów
Trudno się nawet dziwić. Bokserowi, który przez prawie 10 lat był mistrzem świata wagi półciężkiej, na sportowej emeryturze brakuje adrenaliny, choć na brak zajęć nie narzeka. - Mam firmę ubezpieczeniową, fitness club, kilka pubów, udziały w napoju energetycznym - wylicza. - Ale moje życie to boks i chcę jeszcze raz przeżyć tę niesamowitą chwilę, kiedy się wchodzi do ringu.
O honorarium za walkę "Tygrys" nie chce mówić. Niemieckie gazety pisały, że dostanie około 3 milionów euro. Czy ta suma jest bliska prawdy? - Jeśli dla kogoś 2 miliony różnicy to blisko... - wyrywa się bokserowi. Czy to oznacza, że honorarium Michalczewskiego wyniesie okrągłe 5 milionów? - Ja wam tego nie powiedziałem - zaznacza.