Alicja Bachleda-Curuś, Colin Farrell
Zobacz też

Amerykanie pokochali 2-letniego Henry'ego Tadeusza, synka Alicji Bachledy-Curuś i Colina ...

O tym, że irlandzki gwiazdor to hojny kochanek, dowiedziała się już niejedna kobieta. Nie żałuje im pieniędzy. Nic dziwnego, że grosza nie szczędzi też na swoje nieślubne dzieci.

Jak dowiedział się "Super Express", Colin po rozstaniu z Alicją długo nie negocjował. Od razu zgodził się płacić byłej kochance wysokie alimenty na syna.

- Colin stara się być dobrym ojcem. Skoro nie jest w stanie stworzyć dziecku prawdziwej rodziny, chce mu chociaż zapewnić byt materialny. Dlatego zgodził się płacić 30 tysięcy dolarów miesięcznie (ok. 100 tysięcy złotych) na Henry'ego - wyznaje nasz informator. - On żadnej swojej byłej nie zostawił z niczym - podkreśla.

Swojej pierwszej wielkiej miłości, Ameli Warner, na rozstanie Farrell zostawił dom wart 2 miliony dolarów! Swojej drugiej kochance, Kim Bordenave, z którą ma niepełnosprawnego syna Jamesa (8 l.), płaci 30 tys. dolarów miesięcznie i opłaca leczenie chłopca.

Alicja nie musi się więc martwić ani o siebie, ani o przyszłość swojego syna. Mieszka w jednym z najcudowniejszych miejsc na świecie, ma piękny dom w Los Angeles i nieustanny dopływ gotówki. Żyć nie umierać...


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
lara 24.11.2011, 05:16

Wystarczyło puścić się z odpowiednim człowiekiem i można żyć!

Buena 24.11.2011, 08:19

Qurffa! Colin placi Ali bez pyskowania 30 batow miesiecznie a moj ex sqrwiel mial opory placic 100 euro miesiecznie! Niektórym nalezy urwac jaja, bo nie sa zdolni byc odpowiedzialnymi ojcami.
Alicja jest madra kobieta i ma w doopie wszystkich zazdrosnych kmiotow z Polski!

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!