Se.pl wiadomości polska ŁAPÓWKI w SĄDZIE NAJWYŻSZYM? Według biznesmena Józefa Matkowskiego ZA WYROK sędziowie CHCIELI 2 MLN zł

ŁAPÓWKI w SĄDZIE NAJWYŻSZYM? Według biznesmena Józefa Matkowskiego ZA WYROK sędziowie CHCIELI 2 MLN zł

12.10.2012, godz. 11:03 / aktualizacja 14.11.2012, godz. 05:03
lapowki_w_sadzie_najwyzszym
foto: Super Express

2 miliony złotych - tyle miała wynosić łapówka za załatwienie kasacji w Sądzie Najwyższym. Według "Gazety Polskiej Codziennie" w proceder zamieszani są sędziowie z Naczelnego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego. Łapówkę za załatwienie korzystnego orzeczenia Sądu Najwyższego proponowali przyrodniemu bratu Ryszarda Sobiesiaka wpływowi prawnicy.

Chodzi o sprawę Józefa Matkowskiego, biznesmena i przyrodniego brata Ryszarda Sobiesiaka. Sobiesiak to główny bohater afery hazardowej z 2009 r., która wstrząsnęła opinią publiczną i spowodowała dymisje w rządzie Donalda Tuska.

Matkowski procesował się przed wrocławskim wymiarem sprawiedliwości ze swoim wspólnikiem o 17 mln zł. Proces przegrał. Wtedy skontaktowało się z nim dwóch prawników i zaproponowało korzystne załatwienie sprawy. Kasacja w Sądzie Najwyższym miała go kosztować 2 mln zł. Pośrednikiem między prawnikami a sędziami Sądu Najwyższego był zdaniem "GPC" Bogusław Moraczewski, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego.

O łapówce Matkowski poinformował CBA, które zgodziło się urządzić prowokację.

Agenci Biura na kontrolowane łapówki wydali w sumie milion złotych, m.in. 200 tys. zł otrzymał jeden z prawników, a sędzia Moraczewski miał dostać ubranie myśliwskie i miał mieć opłacone polowanie w Rosji.

Ten sam Moraczewski miał kontaktować się w sprawie kasacji z Henrykiem Pietrzkowskim - przewodniczącym wydziału m.in. do spraw kasacji Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Biznesmen łapówki nie zapłacił. Kasację w Sądzie Najwyższym przegrał 14 października 2009 r. Sędziowie SN, którzy mieli brać udział w procederze, zaprzeczyli, że wpływali na rozpoznanie skargi. W przesłanym do "Gazety Polskiej Codziennie" oświadczeniu twierdzą, że nic takiego nie miało miejsca.

Czy była korupcja w Sądzie Najwyższym? Tego najprawdopodobniej się nie dowiemy. Krakowscy śledczy, którzy sprawdzali sprawę, niedawno umorzyli śledztwo. Winą obarczyli CBA, które miało podobno niezgodnie z przepisami zdobywać materiały. Innego zdania jest były wiceszef Biura Maciej Wąsik. - W tej sprawie prokuratura broni przestępców - mówi nam Wąsik. W podobnym tonie wypowiadają się agenci teraz pracujący w CBA. - Jesteśmy zaskoczeni decyzją prokuratury i tym, że jej uzasadnienie poznaliśmy z mediów. Dopiero w środę otrzymaliśmy pisemną argumentację od krakowskiej prokuratury i w najbliższym czasie podejmiemy decyzję o dalszych krokach - informuje "SE" rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: