Będzie wielki proces o pobicie dachowca?

2005-02-16 13:57

- Nie daruję sąsiadce, że pobiła mojego kotka - wygraża Marek Chrapowicki (37 l.), właściciel dwuletniego czarnego dachowca. - Zrobiłem kotu obdukcję i pobicie zgłosiłem na policji. Mam nadzieję, że oprawcę sąd surowo ukarze... - mówi pan Marek.

Dzierżoniowska policja zbiera już dowody winy.

- Wszczęliśmy czynności sprawdzające, czy doszło do znęcania się nad zwierzęciem. To bardzo nietypowa sprawa. Pierwszy raz bowiem zajmujemy się zgłoszeniem o pobicie... kota - mówi Krzysztof Lamorski z policji w Dzierżoniowie.

Dachowiec Murzyn skłócił mieszkańców poniemieckiej kamienicy przy ul. Brzegowej w Dzierżoniowie.

- Mamy naszego kotka od 2 lat. Traktujemy go jak członka rodziny - opowiada Jolanta Chrapowicka (41 l.). - A tu nagle takie nieszczęście.

Pewnego popołudnia Murzyn wrócił zakrwawiony. Miał poszarpane uszy.

- Myśleliśmy, że się z innymi kocurami poszamotał - opowiada Marek Chrapowicki. - Jednak moja mama przyłapała naszą sąsiadkę na gorącym uczynku. Widziała, jak okładała rózgą naszego kotka. Powiedziałem sobie wtedy: Nie daruję...

Wziął kota i pognał do weterynarza. Ten zrobił kotu obdukcję.

- Wynika z niej, że kot doznał licznych obrażeń od gałęzi czy kijka. Miał liczne otarcia skóry w okolicy między i za uszami. Ranę kłutą... - czyta obdukcję policjant.

Podejrzewana sąsiadka, która mieszka piętro wyżej, nie przyznaje się do winy.

- Ja im tego kota nawet palcem nie tknęłam. Nie lubią mnie, bo ciągle im mówię i upominam, żeby sprzątali gówna po swoim kocie i teraz wymyślili sobie całą tę historię - wykrzykuje Maria L. - Lubię zwierzaki - bije się w pierś kobieta. - Pan Bóg mi świadkiem, że nie uderzyłam tego kociaka.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki