Sylwestrowy dzień w Bydgoszczy ma w tym roku wyjątkowy smak. To właśnie wtedy swoje setne urodziny obchodzi pani Urszula Podlasek – mieszkanka, której życie splata się z historią miasta niczym najpiękniejsza kronika. Urodzona 31 grudnia 1925 roku w Ostromecku, dzieciństwo spędziła na przedmieściach Bydgoszczy, nie spodziewając się, że dorosłość przyniesie jej doświadczenia, które ukształtują niezłomny charakter.
Młodość pani Urszuli brutalnie przerwała II wojna światowa. Od 1940 roku wraz z siostrą pracowała przymusowo w fabryce Hanemana, szyjąc mundury dla niemieckiego wojska.
Po wojnie z determinacją wróciła do nauki i postawiła na rozwój zawodowy. Przez lata związana była z przemysłem odzieżowym, a później z administracją Wielobranżowej Spółdzielni Pracy, gdzie przepracowała aż do emerytury. Wychowała dwie córki, a dom – jak opowiadają bliscy – zawsze był pełen ciepła, humoru i zapachu świeżo zaparzonej herbaty.
Choć sto lat to imponujący czas, pani Urszula udowadnia, że wiek jest tylko liczbą. Codziennie spaceruje, regularnie odwiedza sanatoria, a jej największą pasją są audiobooki. Niezmiennie jest też stałą bywalczynią koncertów, a tradycją, której nigdy nie opuszcza, pozostaje Koncert Sylwestrowy w Filharmonii Pomorskiej. To właśnie tam co roku symbolicznie zamyka jeden rozdział i otwiera kolejny.
W dniu setnych urodzin została uhonorowana Medalem Unitas Durat, który wręczył jej wicemarszałek Zbigniew Ostrowski. To piękny gest złożony kobiecie, która przeżyła cały wiek historii – tej wielkiej i tej zapisanej w codzienności.
Dziś pani Urszula wciąż pozostaje przykładem, że siła ducha, ciekawość świata i ciepłe spojrzenie mogą być najlepszym przepisem na długie, dobre życie.