Do dramatycznej interwencji doszło w piątek, 2 stycznia. Jak informuje Fundacja Stukot, inspektorki Krajowego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, działając wspólnie z policją, odebrały zwierzęta właścicielce, która nie była w stanie zapewnić im podstawowych warunków do życia.
Ta interwencja ukazała nie tylko dramat człowieka, który mieszka w przerażających warunkach. Kobieta nie panująca nad swoim własnym życiem, skazała na potworne cierpienie także 11 kotów i 7 psów, które mieszkały razem z nią - przekazuje Stukot.
Zwierzęta żyły w skrajnym brudzie, wśród stert śmieci, resztek jedzenia i zniszczonych przedmiotów. Ich stan był dramatyczny.
Te koty nie znały bezpieczeństwa. Nie znały czystej kuwety, pełnej miski ani spokojnego snu. Żyły w warunkach, które nie powinny spotkać żadnego zwierzęcia. Ich stan był fatalny, futra poruszały się od ilości robactwa. Łaziły po nich nawet karaluchy. Wychudzone, zabiedzone i chore zwierzęta zostały dosłownie wyłowione z tony śmieci, resztek, brudnych szmat i naczyń – dodają członkowie organizacji.
W działaniach uczestniczyli członkowie KIOZ w asyście policji, a wszystkie formalności zostały dopełnione. Nie udało się jednak uzyskać wsparcia ze strony gminy Białe Błota. Na szczęście pomoc przyszła z innych stron. Psy bez wahania przyjęło bydgoskie schronisko. Dla kotów natychmiast zorganizowano miejsca w fundacjach Arbuz, Kocia Dolina i Stukot. Dziś koty są już bezpieczne.
To jednak dopiero początek drogi do zdrowia. Fundacja Stukot zadeklarowała dalszą pomoc:
Dlatego Stukot zaoferował także pokrycie kosztów leczenia w razie gdyby któryś z kotów wymagał hospitalizacji w lecznicy. Pokryliśmy także koszty pierwszych wizyt weterynaryjnych 5 kotów. Wspomogliśmy karmą i żwirkiem fundacje, które przyjęły najwięcej zwierząt - Arbuza i Kocią Dolinę. Dom tymczasowy dla dwóch kotów Stukot w pełni zaopatruje we wszystko co potrzebne – czytamy.
Zwierzęta zostały uratowane z miejsca, które było dla nich prawdziwym piekłem. Teraz mają szansę na nowe życie – bez strachu, głodu i cierpienia.