Dramat na Kanale Bydgoskim. Pod dziećmi załamał się lód
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w sobotę, 10 stycznia 2026 roku, około godziny 11:20. Jak informuje bydgoska policja, dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy otrzymał zgłoszenie dotyczące dzieci, pod którymi załamał się lód na Kanale Bydgoskim w rejonie ulicy Czarnej Drogi.
Zobacz: Dramat Olka w karetce! Szokujące nagrania ujawnione, szpital zwolnił medyków
Jak ustalili policjanci, 9-letnie dziewczynki biegały po zamarzniętej powierzchni kanału. W pewnej chwili lód pod nimi zaczął pękać i dzieci wpadły do wody - przekazuje sierż. sztab. Jakub Skrzypek z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP w Bydgoszczy.
Na szczęście w pobliżu znajdował się przechodzień, który zauważył dramatyczną sytuację. Nie wahał się ani chwili i natychmiast ruszył z pomocą. Dzięki jego szybkiej reakcji dziewczynki zostały wyciągnięte z wody i bezpiecznie trafiły na brzeg.
Na szczęście przechodzący w pobliżu przechodzień natychmiast zareagował i pomógł dziewczynkom wydostać się na ląd, zapobiegając tragedii - podkreśla bydgoska policja.
Dzieciom nic się nie stało. Po zdarzeniu zostały przekazane pod opiekę ojca i wróciły do miejsca zamieszkania. To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak złudne może być poczucie bezpieczeństwa na zamarzniętych akwenach. Nawet jeśli lód wydaje się gruby i stabilny, w rzeczywistości może być bardzo kruchy - szczególnie na kanałach, rzekach i zbiornikach, gdzie występuje zmienny nurt wody.
Policjanci nie mają wątpliwości: wejście na lód zawsze wiąże się z ogromnym ryzykiem. Chwila zabawy może w jednej sekundzie zamienić się w walkę o życie.
Ponownie apelujemy do rodziców i opiekunów o rozsądek, nadzór nad dziećmi oraz rozmowy uświadamiające najmłodszych o zagrożeniach związanych z wchodzeniem na lód – podkreśla sierż. sztab. Jakub Skrzypek.
To Oleksandr z Ukrainy i pan Grzegorz uratowali dzieci. Były policjant nie wahał się ani chwili
Na szczęście ta historia nie kończy się tragicznie. Duża w tym zasługa pana Oleksandra z Ukrainy i emeryta z Bydgoszczy, pana Grzegorza. - Okazało się, że to były policjant, Pan Oleksandr. Nie zastanawiał się ani moment, po prostu ruszył na pomoc. Dziewczynki były już po szyję w wodzie. Mężczyzna trzeźwo myśląc użył gałęzi i sam wpadł do wody, ryzykując własne życie. Po chwili do pomocy przystąpiła kolejna osoba - pisze z uznaniem Łukasz Litewka, polityk lewicowy i znany działacz społeczny.
- Jako Bydgoszczanin, dziękuję panu Ołeksandrowi.Nie pozwólmy ruskiej propagandzie podważyć solidarności polsko-ukraińskiej wobec wroga, który zagraża obu naszym narodom - to z kolei słowa wicepremiera Radosława Sikorskiego.
Pan Oleksandr był na moście, kiedy zobaczył, że dzieje się coś złego. Najpierw lód załamał się pod jedną dziewczynką, chwilę później pod drugą. Były policjant z Ukrainy dostrzegł drugą osobę dorosłą. - Zacząłem krzyczeć, by pomógł. On od razu zaczął biec w naszym kierunku. To był taki starszy mężczyzna - relacjonował Ukrainiec w rozmowie z dziennikarzem "Expressu Bydgoskiego". Pan Grzegorz przekazał swój szalik, który został użyty jako lina ratunkowa. Udało się wyciągnąć obie dziewczynki.
Oleksandr Bolotow mieszka w Bydgoszczy od wybuchu wojny na Ukrainie. Nasza redakcja bije brawo obu mężczyznom!