- Prokuratura Okręgowa w Toruniu oskarżyła trzech lekarzy o narażenie rannego Aleksandra S. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi do 5 lat więzienia.
- W programie "Uwaga!" na TVN ujawniono nagrania z interwencji policjantów i karetki, które rzucają nowe światło na sprawę śmierci Olka.
- Dyrekcja szpitala w Grudziądzu, po analizie ujawnionych nagrań, natychmiast rozwiązała umowy z personelem Zespołu Ratownictwa Medycznego biorącym udział w zdarzeniu.
- Tragiczna śmierć Olka, która wydarzyła się ponad dwa lata temu, wywołała poruszenie i pytania o odpowiedzialność służb medycznych.
Przypomnijmy - dramat Olka rozgrywał się ponad dwa lata temu. 4 stycznia 2024 roku młodego mężczyznę ścigali policjanci. Olek próbował przeskoczyć przez płot. Wtedy doszło do wypadku, którego chłopak nie przeżył. Przyczyną zgonu Aleksandra była rana tętnicy uda, która doprowadziła do wykrwawienia. Funkcjonariusze podkreślają, że działali zgodnie z procedurami. - Na miejsce policjanci natychmiast wezwali karetkę pogotowia, a do czasu jej przyjazdu udzielali 19-latkowi pomocy przedmedycznej - powiedziała krótko po zdarzeniu mł. insp. Monika Chlebicz, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy.
Pani Małgorzata, mama 19-latka, od tego czasu walczy o sprawiedliwość dla syna. Latem ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Toruniu skierowała akt oskarżenia wobec trzech lekarzy – jednego z karetki oraz dwóch pracujących na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym grudziądzkiego szpitala. Jak przekazuje "Gazeta Pomorska", postawiono im zarzuty narażenia rannego Aleksandra S. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to do pięciu lat więzienia.
Czytaj także: Olek zmarł po pościgu policyjnym. Siostra 19-latka zabrała głos. "Nie godzimy się na agresję"
W środę, 7 stycznia, na antenie TVN w programie Uwaga! pokazano nagrania z kamerek nasobnych interwencji policjantów wobec Olka oraz z monitoringu karetki, która zabrała chłopaka z miejsca zdarzenia. Jak podkreśla "Pomorska", materiał jest druzgocący. Młody chłopak, który prosił o tlen był przez medyków lekceważony, wyśmiewany, szarpany a co najgorsze nienależycie udzielono mu pomocy.
Dyrekcja szpitala w Grudziądzu opublikowała w czwartek, 8 stycznia, oświadczenie. Podkreślono w nim, że nagrania ujawnione w mediach wcześniej nie były w dyspozycji placówki. „(...) Po przeanalizowaniu zgromadzonych materiałów Dyrekcja Szpitala podjęła decyzję o natychmiastowym rozwiązaniu umów z personelem Zespołu Ratownictwa Medycznego biorącym udział w tym zdarzeniu (...)” – czytamy w oświadczeniu.
Tragiczna śmierć Olka wywołała w lokalnej społeczności ogromne poruszenie i stawia pytania o odpowiedzialność służb medycznych wobec pacjentów w kryzysowych sytuacjach.