Polska Grupa Zbrojeniowa reaguje na obawy pracowników
W ostatnich dniach w bydgoskich Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 narastał niepokój. Część załogi głośno wyrażała obawy o swoje stanowiska, realizację obecnych umów i przetrwanie samego przedsiębiorstwa. Głos w sprawie zabrali w końcu przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którzy jednoznacznie zadeklarowali, że kontrolują sytuację.
Adam Leszkiewicz, stojący na czele PGZ, zaznaczył jasno, że widmo bankructwa i masowych cięć kadrowych to fikcja, a firma zmaga się jedynie z chwilowymi problemami.
Pomimo przejściowej, trudniejszej sytuacji, my wierzymy w ten zakład. Nie zamierzamy wprowadzić tutaj żadnych zwolnień grupowych. Nie zamierzamy również utracić kompetencji pracowniczych poprzez jakiekolwiek głębokie restrukturyzacje związane tylko i wyłącznie z obniżeniem kosztów, bo nie o to tutaj chodzi.
Nowe zlecenia ratunkiem dla WZL nr 2
Według przedstawicieli Polskiej Grupy Zbrojeniowej fundamentem budowania bezpiecznej przyszłości bydgoskiego zakładu ma być zdobywanie nowych zleceń i angażowanie się w kolejne projekty.
Rozpoczęcie seryjnej produkcji projektu Orlik, którego zakończenie ma nastąpić do końca 2027 roku. Sam ten fakt to jest wystarczający zakres działań do zapewnienia tych miejsc pracy - mówi Jakub Gazda, prezes WZL nr 2.
Bydgoski zakład z widokami na przyszłość
Szansą na umocnienie pozycji rynkowej i zapewnienie płynności mają być również wieloletnie umowy na serwisowanie maszyn FA-50. Władze poinformowały, że rozmowy w tym temacie są już na bardzo zaawansowanym etapie.
Bydgoskie WZL nr 2 to jeden z kluczowych filarów polskiego przemysłu zbrojeniowego. Firma skupia się na bieżącej obsłudze, naprawach i modernizacjach sprzętu, z którego na co dzień korzysta polskie wojsko. Aktualnie w zakładzie pracuje ponad tysiąc osób.