Czteroosobowa rodzina zginęła w strasznym wypadku. Nad grobem wybrzmiał legendarny utwór

2026-08-14 5:21

W gorący dzień, cztery urny z prochami czteroosobowej rodziny spoczęły w jednym grobie w Kaczorach (województwo wielkopolskie). W chwili składania zmarłych do grobu, z głośników wybrzmiał wzruszający utwór - "Bieszczadzkie Anioły", które w oryginale śpiewa Stare Dobre Małżeństwo. Ci, którym w ostatniej drodze towarzyszyła ta ballada kochali góry. Wracali z wakacji. Do domu nie wrócili. Zginęli w wypadku w Emilianowie pod Bydgoszczą.

Tragiczny wypadek w Emilianowie pod Bydgoszczą

W jednej chwili zginęła cała czteroosobowa rodzina, która wracała z wakacji w Bieszczadach. Wojtek (+14 l.), Emilia (+17 l.) oraz ich rodzice Katarzyna (+44 l.) i Marcin (+47 l.) odeszli z tego świata na zawsze, zostawiając pogrążonych w smutki bliskich. Rodzina i znajomi wciąż zajadają sobie pytanie: dlaczego?! Dlaczego ta kochająca rodzina musiała zginąć?

Wszystko za sprawą strasznego wypadku. Drogowy koszmar miał miejsce niemal dokładnie cztery lata temu - 12 sierpnia 2022 roku przed godziną 17, w Emilianowie pod Bydgoszczą. Brały w nim udział trzy pojazdy osobowe i jeden ciężarowy. Przebieg wypadku był następujący:

  • Kierujący samochodem Toyota zjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w pojazd ciężarowy marki DAF z naczepą
  • Naczepa odbiła się od niego i uderzyła w pojazd marki Volkswagen.
  • W tym samym czasie potężna ciężarówka w wyniku zderzenia zjechała na przeciwny pas i czołowo uderzyła w jadącą z naprzeciwka Skodę.

Czytaj więcej o sprawie: Tragiczny wypadek w Emilianowie. Zginęła cała rodzina. Sprawca: „To przez bezdech senny”

To właśnie tym ostatnim samochodem, z Bieszczad do domu w Kaczorach pod Piłą wracali Kasia (44 l.), Marcin (47 l.) Wojtek (14 l.) i Emilia (17 l.). Gdy na miejsce przyjechały służby trzy osoby już nie żyły. W szpitalu zmarła Katarzyna. Cały wypadek został zarejestrowany na kamerce, umieszczonej w jednym z samochodów.

Proces sprawcy wypadku wciąż bez finału

Nikt nie ma wątpliwości, że do wypadku doprowadził kierowca Toyoty. Jest nim obecnie 56-letni Tomasz L. Po tragedii prokuratura - po tym jak postawiła mu zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym - chciała, aby sąd go aresztował. Ten jednak nie przychylił się do wniosku prokuratury. Zażalenie też nic nie przyniosło.

Tomasz L., w śledztwie mówił, że nie pamięta zdarzenia. Później w sądzie zeznał, że... zasnął za kierownicą. Nie z powodu zmęczenia, ale na skutek choroby. Obecnie sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Bydgoszczy. Nie wiadomo kiedy się zakończy, bo sąd czeka na opinię biegłych lekarzy.

Sprawa od 4 lat budzi ogromne emocje. Przy tej okazji po raz kolejny przypominamy o ostrożności na drogach. Warto zdjąć nogę z gazu i postarać się o zachowanie koncentracji.

Zobacz też: Ostatnie pożegnanie rodziny, która zginęła pod Emilianowem. "Z Wami umarła w nas jakaś część"

Galeria ze zdjęciami: Tragiczny wypadek w Emilianowie. Zginęła czteroosobowa rodzina. Sprawcą był Tomasz L.

Groby polskich rajdowców. Kierowcy ginęli w strasznych wypadkach. Niezapomniani

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki