6 lipca 2024 roku Jowita, jak co dzień, wracała do domu. Najpierw jechała busem do Rogowa, a stamtąd ruszyła w dalszą drogę na rowerze. Ostatni raz została zarejestrowana w Rojewie, zaledwie około kilometra od domu. Kamera monitoringu uchwyciła ją, gdy jechała w kierunku miejsca zamieszkania. Musiała już tylko skręcić w prawo. Nigdy jednak tam nie dotarła.
Rozpoczęły się intensywne poszukiwania. Rower Jowity odnaleziono dopiero miesiąc później. Był ukryty między drzewami, kilkadziesiąt metrów od ścieżki.
Szczątki Jowity znaleziono w lesie
Przełom nastąpił dopiero po wielu miesiącach. 18 lipca 2026 roku przypadkowi grzybiarze natrafili w lesie na ludzkie szczątki zakopane zaledwie około 500 metrów od domu Jowity. Badania DNA potwierdziły, że należały do zaginionej kobiety.
Śledczy od początku sprawdzali różne wersje wydarzeń i osoby z otoczenia Jowity. Wcześniej badaniom wariografem poddano m.in. członków rodziny jej zmarłego męża. Teraz na wykrywaczu kłamstw znaleźli się również mieszkańcy okolicy.
Mieszkańców zabrano do Bydgoszczy
Jak wynika z relacji jednego z lokalnych mieszkańców, 11 sierpnia policjanci mieli zabierać po kilka osób jednocześnie i przewozić je do Bydgoszczy. Tam przeprowadzano badania wariografem. Po ich zakończeniu mieszkańcy mieli być odwożeni z powrotem, a następnie funkcjonariusze zabierali kolejne osoby.
Informację o przeprowadzonych czynnościach potwierdza prokuratura. Jak podaje TVP Bydgoszcz, prokurator Jacek Lasiński z Prokuratury Rejonowej w Rypinie przekazał, że śledczy oczekują obecnie na opinie biegłych dotyczące przeprowadzonych badań.
Prokuratura nie ujawnia jednak szczegółów dotyczących powodów objęcia mieszkańców szczególnym zainteresowaniem.
Czy sprawca może być z okolicy?
Wśród mieszkańców pojawiają się różne spekulacje. Część osób zastanawia się, czy zainteresowanie śledczych lokalną społecznością może oznaczać, że sprawca znał Jowitę i pochodził z jej najbliższego otoczenia.
Inna możliwość, o której mówią mieszkańcy, zakłada, że badania mają pomóc ustalić, czy ktoś posiada wiedzę na temat zaginięcia lub śmierci kobiety, ale przez długi czas jej nie ujawnił.
Na razie są to jednak wyłącznie przypuszczenia. Śledczy nie potwierdzają żadnej z tych wersji.
Rodzina Jowity już wcześniej była badana
Rodzina zmarłego męża Jowity znalazła się pod lupą śledczych już po jej zaginięciu. W rozmowie z „Super Expressem” teść kobiety, pan Jan, wspominał, że funkcjonariusze sprawdzali również monitoring z kamer znajdujących się przy ich domu.
Oni nas podejrzewali. Sprawdzali monitoring z naszych kamer przy domu. Bo też je mamy. Rozumiem, że musieli nas sprawdzić, ale dlaczego nie sprawdzali innych wersji – mówił z żalem.
Jak wynika z informacji przekazanych wcześniej przez śledczych, wariografowi poddano także kilkanaście innych osób z otoczenia Jowity.
Wciąż nikt nie usłyszał zarzutów
Mimo odnalezienia ciała kobiety i ustalenia, że padła ofiarą zabójstwa, śledztwo nadal pozostaje bez wskazanego sprawcy. Nikt nie usłyszał zarzutów.
Albo będzie przełom w tej sprawie albo będzie ona się ciągnęła. To trudna sprawa. Mamy do czynienie ze śmiercią. Dlatego były badania na wariografie. Rodzina Jowity była badana po zaginięciu i teraz. Były też badania wielu innych osób. Na razie nikomu nie zostały postawione zarzuty – mówił jeden ze śledczych.
Teraz prokuratura czeka na opinie biegłych dotyczące ostatnich badań. To od ich wyników i pozostałych ustaleń może zależeć dalszy kierunek śledztwa.