Max Spłonął w BMW. Tragiczny wypadek na moście niedaleko Fromborka

2020-07-30 21:46 Paweł Kicowski

Gdy strażacy z Braniewa (woj. warmińsko-mazurskie) otrzymali zgłoszenie o palącym się aucie, nie przypuszczali, na jaką makabrę się natkną. Płonący samochód znajdował się na wyłączonym z ruchu moście. Gdy zgasili ogień zobaczyli straszny widok. W środku wozu były zwęglone zwłoki. Na zewnątrz leżało spalone truchło psa. Zagadkową śmierć próbuje rozwikłać policja z Braniewa.

Do tej tragedii doszło na budowanym moście nad rzeką Bauda pomiędzy Braniewem a Fromborkiem. Straszliwą śmierć poniósł Maksymilian R. (+27 l.). Był środek nocy, około godz. 3, gdy kierowca bmw zlekceważył znaki mówiące o fragmencie trasy wyłączonym z ruchu i wjechał na remontowany odcinek drogi nr 504. Prosto w stronę mostu. - Z impetem uderzył w betonowy przyczółek budowanego mostu- informuje bryg. Ireneusz Ścibiorek ze straży pożarnej w Braniewie.

Auto po uderzeniu stanęło w płomieniach. Maksymilian nie zdołał wydostać się z pułapki. Jego wierny pies opuścił pojazd, ale mocno popalony i poparzony wyzionął ducha tuż obok auta.

Tragedia wstrząsnęła mieszkańcami Nowej Pasłęki, rodzinnej wsi Maksa. - Znałam go dobrze, przychodził codziennie do mojego sklepu – opowiada ekspedientka. - Zajmował się komputerami, był informatykiem, wyjeżdżał też do pracy za granicę. Chyba nie miał dziewczyny. Był uczynnym młodym człowiekiem, nie mogę sobie wyobrazić, że już go nie ma na tym świecie – dodaje sklepowa.

Dlaczego młody mężczyzna wjechał na zamkniętą trasę? Gdzie się wybierał w środku nocy i po co zabrał psiaka? Na te pytania na razie brak odpowiedzi. Policja bada hipotezę zakładającą samobójstwo, ale również wersję zdarzeń mówiącą o tragicznym wypadku.