Spis treści
Quad pod lodem, kierowcy brak
Do zdarzenia doszło w niedzielny wieczór, 1 lutego. Jak informuje lokalny portal gorzowianin.com, według świadków mężczyzna wjechał quadem na skute lodem koryto Noteci. Lód nie wytrzymał ciężaru i załamał się, a pojazd wpadł do wody. Kierowca miał uciec z miejsca zdarzenia, zostawiając maszynę pod lodem.
Polecany artykuł:
Świadkowie alarmowali, że spod tafli widać było jedynie czerwone światła pojazdu – jak makabryczny znak, że pod powierzchnią coś się znajduje i mogło dojść do tragedii.
Na miejsce przyjechała policja i straż pożarna. Ratownicy potwierdzili, że nikt nie znajduje się w wodzie, a quad – przynajmniej na razie – musi pozostać pod lodem, bo nie ma możliwości jego bezpiecznego wydobycia.
Policja namierzyła właściciela. „Był pod wpływem alkoholu”
Funkcjonariusze szybko ustalili, do kogo należy quad. 33-latek został odnaleziony niedaleko miejsca zdarzenia. Siedział za kierownicą samochodu i zdążył przejechać kilka metrów.
Badanie trzeźwości wykazało, że mężczyzna miał niespełna 0,5 promila alkoholu w organizmie.
– Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy. Mężczyzna będzie odpowiadał za wykroczenie – przekazał w rozmowie z portalem gorzowianin.com rzecznik gorzowskiej policji Grzegorz Jaroszewicz.
Kilka wersji wydarzeń. Policja szuka świadków
33-latek nie był jednak w stanie jednoznacznie wyjaśnić, co właściwie wydarzyło się na lodzie. Przedstawił policjantom kilka różnych wersji. Jedna z nich zakładała, że... quad sam zsunął się na zamarzniętą rzekę.
– Ustalamy, czy 33-latek faktycznie kierował quadem i wjechał na zamarzniętą rzekę. Dlatego prosimy o zgłaszanie się świadków zdarzenia lub osób, które widziały, jak mężczyzna kieruje quadem – podkreśla Jaroszewicz.
Policja zwraca się do wszystkich, którzy w niedzielę wieczorem byli w rejonie Noteci w Santoku i mogli widzieć quada lub jego kierowcę. Każda informacja może pomóc w ustaleniu, co dokładnie wydarzyło się na lodzie i czy 33-latek rzeczywiście wjechał tam pojazdem.