Dramat dwuletniej Katii! Sokowirówka wciągnęła jej rączkę! [ZDJĘCIA]

2020-04-02 5:14

To były dosłownie ułamki sekund! 2-letnia Katia spod Kalisza (woj. wielkopolskie) pomagała swojej babci przygotowywać sok. Chwila nieuwagi wystarczyła, żeby sokowirówka wciągnęła rączkę dziewczynki w maszynę. Do uwolnienia rączki potrzebna była pomoc lekarza, ratowników i strażaków. - Moja córka miała szczęście, że trafiła na dobrych ludzi, na pasjonatów, na osoby o wielkich sercach. Bardzo Wam dziękuję - mówi wzruszona Małgorzata Orzechowska, mama dziewczynki.

To miał być pyszny sok na wzmocnienie odporności. Pomarańcze, cytryna i imbir to samo zdrowie. Babcia Katii robi go często dla swojej ukochanej wnusi. Tym razem dziewczynka postanowiła pomóc babci. Praca przy produkcji soku szła pełną parą. Aromatyczny napój był już prawie gotowy, gdy nagle babcia Katii zobaczyła, że dziewczynka zamiast specjalnym przyrządem dociska owoce w sokowirówce rączką. Gdy Katia wkładała swoją lewą dłoń do maszyny, jej babcia zdążyła tylko wyciągnąć przewód z kontaktu. Niestety rączka Katii utknęła…

DRAMAT pod Ostrowem Wielkopolskim! Trzyletni chłopczyk wpadł do studni!

- Dzwoniąc na 112 modliłam się, żeby karetka przyjechała jak najszybciej. Po dosłownie kilku minutach przyjechała straż, a zaraz za nią karetka - wspomina mama Katii i dodaje, że lekarz miał wybór, albo wzywają helikopter, albo radzą sobie na miejscu.

- Trzeba było działać jak najszybciej, żeby wydostać rączkę, ponieważ była delikatnie mówiąc zgnieciona i nie wiadomo było jak z dopływem krwi do paluszków - mówi pani Małgorzata.

Ratownicy podjęli szybką decyzję: działamy! Trzeba po prostu rozciąć sokowirówkę. - To było w spartańskich warunkach, w karetce, gumówką. Ci ludzie po prostu działali - wspomina pani Małgorzata. Katia była przy tym bardzo dzielna, a wszyscy dwoili się i troili, by uratować rączkę dwulatki. - Wiedziałam, że ludzie, którzy przyjechali nam pomóc, to ludzie, którzy są na właściwym miejscu. Z całego serca Wam dziękuję! - mówi mama dziewczynki.

Katia na szczęście wyjdzie z tej przygody cało. - Scenariusz tego zdarzenia mógł być zupełnie inny, skończyło się na obrzęku i poszarpanej skórze. Moja córka miała szczęście, że trafiła na dobrych ludzi, na pasjonatów, na osoby o wielkich sercach - dodaje mama Katii.

KoronawirusRaport: Bydgoszcz 1.04
Nasi Partnerzy polecają

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany