36-latek groził wydłubaniem oka i wyrwaniem języka? SZOKUJĄCE zeznania ofiar

2020-10-07 9:57 PAP/AGO
Groził wydłubaniem oka i wyrwaniem języka szczypcami. SZOKUJĄCE zeznania ofiar!
Autor: pixabay.com

- To przestępstwo ma charakter bestialski – powiedziała wczoraj (6 października) w Sądzie Okręgowym w Kaliszu prokurator Bogumiła Polak, gdzie rozpoczął się proces 36-latka oskarżonego m.in. o pozbawienie wolności dwóch osób ze szczególnym okrucieństwem i udręczeniem ich.

Jak informuje Polska Agencja Prasowa, 36-letni oskarżony groził pokrzywdzonemu wydłubaniem oka, wyrwaniem języka i odcięciem ręki. Do tego celu używał noża, szczypiec i brzeszczotu do cięcia metali.

ZOBACZ: Wypił kompot z osą i zaczął się DUSIĆ! Dramatyczna akcja ratunkowa pod Rawiczem

Do zdarzenia doszło we wrześniu 2019 r. w wielkopolskich Mianowicach k. Kępna. Znajduje się tam noclegowania dla mężczyzn. Jak twierdzą świadkowie, w ośrodku panował spokój do czasu zamieszkania w noclegowni 36-letniego Jacka D., który wyszedł z więzienia.

- Wszyscy baliśmy się go, straszył nas, że jeżeli nie będziemy go słuchać, to wyrządzi nam krzywdę, że nas poustawia. Zacząłem się go bać, kiedy pobił jednego z mieszkańców – zeznał jeden ze świadków.

Jacek D. zmusił dwóch mężczyzn do wejścia do samochodu, zaparkowanego przy noclegowni.

- Podszedł do mnie z nożem i uderzył z całej siły w twarz bez powodu, a następnie kazał usiąść w samochodzie – zeznał jeden z pokrzywdzonych, przesłuchiwany w charakterze świadka. W tym czasie z pracy wrócił drugi pokrzywdzony, którego także wepchnął do samochodu.

Jednego z nich zaczął bez powodu bić i groził zabiciem. - Wyciągnął nóż i dźgał kolegę po ciele, potem przejechał mu nożem po twarzy i mówił, że wydłubie mu oko. Z plecaka wyjął kombinerki, szczypce i brzeszczot. Kazał mu wyciągnąć język, złapał go szczypcami i chciał go wyrwać. (...). Następnie wyciągnął brzeszczot do cięcia metalu i haratał jego rękę. Chciał mu ją uciąć. To wszystko trwało 15 minut – relacjonował zdarzenie świadek.

Oskarżony miał zażądać 100 zł, które pobity mężczyzna mu dał.

W tym momencie nadjechała policja. - Kiedy oskarżony zobaczył ich powiedział do nas, że mamy o niczym nie mówić, bo nas pozabija. Rannemu koledze kazał powiedzieć, że na twarzy zranił się o konar drzewa podczas jazdy rowerem – zeznał świadek.

Policjanci kazali mężczyznom wysiąść z samochodu i rozejść się.

- Po wyjściu z samochodu zabrał nas do sklepu i kupił po piwie. Szybko wypiliśmy i już później go nie widzieliśmy. Pobity kolega tak bardzo się bał, że następnego dnia rano do pracy wyszedł przez okno, by się nie natknąć na niego – dodał świadek.

Wspólne spożycie piwa po zdarzeniu prokurator tłumaczy bezwolnością pokrzywdzonych.

- W mojej ocenie oni byli w takim stanie psychicznym po tym szczególnym zdarzeniu, że po prostu byli bezwolni – powiedziała prokurator Bogumiła Polak.

Całe zdarzenie ujrzało światło dzienne dzięki temu, że trzeci z pokrzywdzonych zawiadomił policję o popełnieniu przestępstwa przez 36-latka, polegającego na skierowaniu wobec niego gróźb karalnych. Mężczyzna nie jest mieszkańcem noclegowni, ale odwiedza mieszkańców, ponieważ przywozi im ubrania.

Oskarżonemu grozi od 3 do 12 lat więzienia. - Ze względu na to, że oskarżony dopuścił się przestępstwa w warunkach recydywy zagrożenie karą jest jeszcze wyższe – wyjaśniła prokurator Bogumiła Polak.

36-latek nie przyznał się do zarzucanych czynów dowodząc, że takie zdarzenia w ogóle nie miały miejsca. Jego obrońca powiedział, że "oskarżony kategorycznie zaprzecza, że komuś groził czy zrobił krzywdę" – powiedział adwokat Dominik Kowalczyk.

Uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę nowej siedziby Oddziału Celnego w Przemyślu