Lekarze otworzyli 13-latkowi oczy. Użyli do tego specjalnych taśm. „W końcu zobaczyłam oczy mojego syna”

2021-01-14 13:45 mrok anita leszaj
Lekarze podnieśli mu powieki
Autor: archiwum prywatne Lekarze podnieśli mu powieki

To nie było życie, ale… koszmar. 13-letni Alan z Konina (woj.wielkopolskie) urodził się z rzadką wadą genetyczną - wrodzonym opadnięciem powiek. Życie z tym to była udręka. Chłopiec, żeby coś zobaczyć musiał unosić głowę albo marszczyć czoło. W końcu udało mu się pomóc. Alana zoperowali okuliści ze Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. - W końcu zobaczyłam oczy mojego syna - cieszy się Małgorzata Drabik (36 l.), mama chłopca.

Nastoletni Alan długie lata marzył tylko o jednym. Wyglądać jak rówieśnicy i widzieć jak rówieśnicy... Chłopiec urodził się bowiem z wrodzoną wadą oczu i uszu. Alan słabo słyszy, a oczy mógł otworzyć tylko na kilka milimetrów. - Próbował sobie z tym radzić na swój własny sposób, ale kiepsko to wychodziło - opowiada jego mama. Kobieta krążyła od lekarza do lekarza, szukając pomocy. W końcu trafiła z Konina do Krakowa do okulistów dziecięcych w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego. - Przez tę wadę cierpiał cały rozwój Alanka, to był naprawdę ostatni dzwonek na taką operację - mówi pani Małgosia. Nieprawidłowe ustawienie powieki nie tylko utrudnia życie. – Obserwujemy u takich pacjentów nieprawidłowy rozwój, ograniczone pole widzenia, osłabienie ostrości widzenia – wymienia dr n. med. Małgorzata Woś, ordynator Oddziału Okulistycznego w „Żeromskim”. 

Lekarze podnieśli mu powieki
Autor: archiwum prywatne Lekarze podnieśli mu powieki

I udało się. Lekarze w znieczuleniu ogólnym przeprowadzili skomplikowaną operację - założenia taśm, które prawidłowo ustawiają powieki. Zabieg - w znieczuleniu - trwał dwie godziny i operowane były jednocześnie dwie powieki.

- Alanek dzielnie zniósł całą operację. Przez swoją chorobę często jesteśmy w szpitalach i on jest bardzo grzeczny - chwali synka mama.

Teraz pani Małgosia jest najszczęśliwszą mamą na świecie. - W końcu zobaczyłam jego piękne, brązowe oczy - mówi mama. Alan też najchętniej skakałby do nieba. Szeroko otwarte oczy to dla niego szansa na normalne życie i rozwój. - Dużo rzeczy teraz będziemy nadganiać, ale damy radę - cieszy się pani Małgorzata, która z całego serca dziękuje lekarzom z Krakowa za pomoc jej synkowi. 

Strażak z Trojanowa, zmieniał koło w samochodzie, gdy najechał na niego białoruski tir. Jego ostatnie chwilę zarejestrowała kamera