Spis treści
Auto na torach, kierowca zniknął bez śladu
Do zdarzenia doszło o godzinie 3:48 na strzeżonym przejeździe kolejowym na trasie Rawicz–Wrocław. Według ustaleń służb, kierowca osobówki najpierw staranował rogatkę, a następnie zatrzymał się wprost na torowisku.
– Samochód przed uderzeniem wyłamał rogatkę, wjechał na przejazd i zatrzymał się na torowisku. Jak wynika z relacji maszynisty, kierowca opuścił pojazd i oddalił się tuż przed nadjechaniem pociągu – powiedział w rozmowie z TVN24 asp. Rafał Spychalski z rawickiej straży pożarnej.
Chwilę później w stojące na torach auto uderzył pociąg towarowy jadący w kierunku Wrocławia. Siła zderzenia była tak duża, że wrak został przepchnięty aż o 300–400 metrów.
Polecany artykuł:
Służby przeszukiwały teren
Na miejsce skierowano straż pożarną, policję oraz Straż Ochrony Kolei. Priorytetem było sprawdzenie, czy w pojeździe lub w jego pobliżu nie ma innych osób.
– Nasze czynności polegały na przeszukaniu terenu w celu odnalezienia kierowcy oraz wykluczenia ewentualnych innych poszkodowanych osób – dodał Spychalski.
W środku nikogo nie znaleziono. Co najważniejsze – nikt nie został ranny.
Policja szuka kierowcy
Funkcjonariusze ustalają, kto prowadził samochód i dlaczego doszło do tak niebezpiecznego manewru.
– Trwają poszukiwania kierowcy. Sprawdzamy, czy autem mogła kierować osoba, na którą zarejestrowany jest ten pojazd – przekazał TVN24 asp. Arkadiusz Wróblewski z rawickiej policji.
Śledczy nie wykluczają, że kierowca mógł być pod wpływem alkoholu lub narkotyków – to częsty powód ucieczek z miejsca zdarzenia.
Ruch pociągów wrócił do normy
Tuż po wypadku ruch kolejowy został wstrzymany. Dopiero po godzinie 7:00 strażacy poinformowali, że wrak został usunięty z torów, a pociągi znów mogą kursować.
Co grozi kierowcy?
Policja prowadzi intensywne poszukiwania kierowcy. Jeśli zostanie zatrzymany, może usłyszeć zarzuty m.in. spowodowania zagrożenia w ruchu lądowym, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz zniszczenia infrastruktury kolejowej. Grozi mu nawet kilka lat więzienia.