Dramatyczne skutki wyrwania dziecka z ramion matki! Cierpi 5-letnia dziewczynka

2021-01-14 12:15 mrok
Odbierają mi córeczkę. Elenka jest przerażona
Autor: Rep. Paweł Jaskółka/Super Express

Przymusowy odbiór dziecka? To nigdy nie jest dobre rozwiązanie. Największe jego konsekwencje zawsze ponosić będzie właśnie dziecko… A gdy w trakcie odbioru, dochodzi do dantejskich scen, potem może być już tylko gorzej. 5-letnia Elena ze Środy Wielkopolskiej po tym, jak ojciec Włoch siłą próbował ją wyrwać z ramion matki wciąż jest przerażona. Opinia psychologa po tym wydarzeniu… poraża.

O próbie odbioru od matki małej dziewczynki pisaliśmy wczoraj -13 stycznia. Pokazaliśmy dramatyczny film, który nagrała rodzina dziewczynki. Wszystko działo się przy kuratorkach, psycholożce i w obecności policji.

Ojciec Włoch przyszedł wyegzekwować wyrok sądów dwóch instancji, nakazujących matce oddać ojcu ich córeczkę.

Mała Elena, przerażona obecnością w domu obcych osób, w tym policji, błaga swoją mamę o pomoc. Krzyczy i płacze: - Mamo ratuj! Jej ojciec Davide F., płaczu dziecka zdaje się jednak nie słyszeć i próbuje z Eleną rozmawiać. W pewnym momencie, zniecierpliwiony sytuacją siłowo wyrywa przyczepioną Elenę do matki. Szloch dziecka jest w tym momencie wyjątkowo przejmujący. Interweniują policjanci, którzy odciągają ojca. Dziewczynka wraca w ramiona mamy.

Jak napisali potem kuratorzy w piśmie do sądu dziewczynka po wszystkim miała na klatce piersiowej wybroczyny. Ale siniaki to nie wszystko. Psycholog i psychiatra, u którego pojawiła się Elenka nie mają wątpliwości zagrożone zostało dobro dziecka. Elena poczuła się zagrożona, zareagowała lękowa. Teraz boi się sama spać. Gdy słyszy obce głosy, jest przerażona. Boi się, że ktoś ją zabierze ukochanej mamusi. Elena jest pod stałą opieką psychologiczną, ale specjaliści nie mają wątpliwości, że zdarzenie było dla dziecka tak dużą traumą, że może odbić się na dziewczynce w przyszłości.

CZYTAJ: Apel młodej matki do ministra Ziobry: Błagam! Nie pozwól wywieźć mojej córki do Włoch

W sprawie Eleny interweniuje już Rzecznik Praw Dziecka, który nie zgadza się z orzeczeniami sądów dwóch instancji i  złożył skargę kasacyjną w tej sprawie. Biegu sprawy to jednak nie zatrzymało. Ojciec ma prawo zabrać dziewczynkę matce. - Jestem przerażona tym, co się dzieje - mówi Super Expressowi Eliza Rzun, mama Eleny.

Żeby zrozumieć konflikt, trzeba się cofnąć kilka lat wstecz. Ta historia zaczyna się jeszcze przed narodzinami Eleny. Eliza, Polka, przez internet poznaje przystojnego Włocha Davide F., zakochuje się w nim, a z tej miłości rodzi im się prześliczna córeczka. Po pewnym czasie postanawiają, że wyjadą razem do Rzymu. Sielankowa sceneria Rzymu nie pomogła ich związkowi. Coraz częściej dochodziło do kłótni. Pani Eliza mówi, że była ofiarą przemocy. I fizycznej, i psychicznej. I to właśnie dlatego postanowiła wyjechać do Polski z córką.

Davide F. nie mógł się z tym pogodzić. Jego zdaniem dziecko zostało uprowadzone z Rzymu. Na podstawie Konwencji Haskiej dwa sądy: Okręgowy w Poznaniu i Apelacyjny w Warszawie postanowiły, że dziecko musi wrócić do ojca. - Mój klient nie zna motywów uprowadzenia córki do Polski. Elena była we Włoszech szczęśliwym dzieckiem - mówił Super Expressowi Jakub Kruczek, który reprezentuje Davide F. przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

Klamka zapadła, Elena ma zostawić ukochaną mamę, z którą jest zżyta i wyjechać do ojca. - Rzecznik Praw Dziecka w wywiezieniu Eleny do Włoch widzi zagrożenie nie tylko podstawowych jej potrzeb, ale także jest - jak czytamy w skardze kasacyjnej - „zagrożenie stosowania wobec niego (DZIECKA - przyp.red.) przemocy fizycznej i psychologicznej”.

Pani Eliza zapowiada, że zrobi wszystko, żeby wreszcie ktoś zrozumiał, że najważniejsze jest dobro jej dziecka. Kobieta złożyła kolejny wniosek w sądzie, żeby córka do czasu rozpatrzenia skargi kasacyjnej przez Sąd Najwyższy - mogła spokojnie przebywać razem z nią, w miejscu, w którym dziecko czuje się bezpiecznie.

Brutalnie odbierał dziecko matce