74-letnia mieszkanka Chocza w Wielkopolsce cierpi na demencję, gdy więc zniknęła bez słowa z domu, rodzina zaalarmowała policję. - Jej zdrowie i życie może być zagrożone - usłyszeli policjanci, którzy nie czekali długo z rozpoczęciem poszukiwań.
- Do działań poszukiwawczych dołączyli zawodowi strażacy z Pleszewa z dronem, OSP Gizałki, OSP Chocz z łodzią, Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza. Sprawdzono koryto rzeki Prosny przy użyciu drona i łodzi, a także przeszukano pobliskie zarośla i las - wylicza asp. szt. Monika Lis-Rybarczyk z pleszewskiej policji.
Czytaj także: Tajemnicze zaginięcie młodej Polki na Majorce. W sprawę zaangażowali się detektywi!
Tymczasem, okazało się, że seniorka w Choczu wsiadła do autobusu i pojechała do pobliskiego Kalisza, a tam na dworcu PKP wsiadała do pociągu i ostatecznie znalazła się w Kędzierzynie-Koźlu, przejeżdżając blisko 300 kilometrów! W końcu, wyczerpana i zdezorientowana weszła do jednego z lokali i poinformowała, że się zgubiła oraz nie wie, jak wrócić do domu.
- Właścicielka wykazała się dużą empatią udzielając pomocy i nawiązując kontakt z rodziną poszukiwanej. Dzięki temu 74-latka została odnaleziona cała i zdrowa, a następnie odebrana przez rodzinę - opowiada asp. szt. Monika Lis-Rybarczyk.