Ebola. Specjalna operacja w Czechach
Do Czech trafi obywatel Stanów Zjednoczonych, u którego istnieje podejrzenie zakażenia wirusem Ebola. Informację tę potwierdziły zarówno amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), jak i czeskie Ministerstwo Zdrowia. Pacjent to amerykański lekarz, który pracował w Ugandzie i miał tam kontakt z osobą zakażoną. Choć minister zdrowia Adam Vojtěch podkreśla, że mężczyzna nie wykazuje żadnych objawów choroby, podjęto nadzwyczajne środki ostrożności.
- Pacjent zostanie przewieziony do Szpitala Uniwersyteckiego w Bulovce w specjalnej kapsule izolacyjnej, z zachowaniem ściśle określonych środków bezpieczeństwa i środków antyepidemicznych
- poinformowała cytowana przez portal CT24 Naďa Chattová, rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia.
Minister Vojtěch dodał, że to strona amerykańska zwróciła się z prośbą o pomoc.
- Strona amerykańska zwróciła się do nas o pomoc, ponieważ ten lekarz jest bezobjawowy
- powiedział minister w wywiadzie dla Czeskiej Telewizji.
Mężczyzna ma pozostać na obserwacji w praskim szpitalu przez około trzy tygodnie.
Najwyższe standardy bezpieczeństwa
Szpital w Bulovce to jeden z wyspecjalizowanych ośrodków przygotowanych na leczenie wysoce niebezpiecznych chorób zakaźnych. Placówka dysponuje zaawansowanym sprzętem i przeszkolonym personelem.
- Posiada specjalistyczne izolatki, w tym pomieszczenia z podciśnieniem, biobox do bezpiecznego transportu pacjentów, technologie ochronne oraz doświadczony i przeszkolony zespół medyczny, który przestrzega ścisłych międzynarodowych protokołów podczas opieki nad pacjentami z podejrzeniem chorób zakaźnych, takich jak Ebola
- zapewniło ministerstwo.
Do akcji zaangażowano również specjalne jednostki straży pożarnej.
- W takich przypadkach Ministerstwo Zdrowia wymaga od strażaków uruchomienia tzw. zespołu ds. zagrożeń biologicznych. Zespół ten specjalizuje się w transporcie pacjentów z podejrzeniem wysoce zakaźnej choroby
- wyjaśnił cytowany przez CT24 redaktor Czeskiej Telewizji Martin Donát.
Kontrowersje i oburzenie w USA
Decyzja o transporcie amerykańskich obywateli do Europy wywołała falę krytyki w Stanach Zjednoczonych. Oprócz lekarza, który traf do Czech, sześć innych osób z grupy wysokiego ryzyka przewieziono do Niemiec. Głos w sprawie zabrał amerykański lekarz Craig Spencer, który w 2014 roku sam przeżył zakażenie Ebolą.
- Wysyłają siedem osób do Niemiec i… Czech - napisał Spencer na platformie X. - Jako obywatel amerykański, będąc na ich miejscu, byłbym niezmiernie rozczarowany i szczerze mówiąc wściekły - dodał, sugerując, że pacjenci powinni być leczeni w USA.
Groźny wariant wirusa bez szczepionki
Obecna epidemia w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie jest wywołana przez wariant wirusa Bundibugyo. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła z tego powodu stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Jak informuje Główny Inspektorat Sanitarny, powołując się na dane WHO:
„WHO ocenia ogólne ryzyko dla zdrowia publicznego związane z ogniskiem BVD jako wysokie na poziomie krajowym, wysokie na poziomie regionalnym i niskie na poziomie globalnym.”
Niestety, sytuacja jest bardzo poważna, ponieważ na ten konkretny szczep wirusa nie ma skutecznych metod leczenia.
„W przeciwieństwie do choroby wywołanej wirusem Ebola Zair, nie istnieje zatwierdzona szczepionka ani specyficzne leczenie przeciw chorobie wywołanej wirusem Bundibugyo.”
Najnowsze, zatrważające dane rządu w Kinszasie wskazują, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła już do 131 osób, a kolejnych 513 wykazuje niebezpieczne objawy zakażenia. Śmiertelność w przypadku tego szczepu szacuje się na poziomie od 30 do nawet 50 procent, a w historii epidemii Eboli bywały odmiany zabijające nawet 90 procent chorych.
Polecany artykuł: