Tragiczny finał pobytu w szpitalu
Wiktor pochodził z Konieczna, był studentem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach i – jak podkreślają bliscy – utalentowanym piłkarzem. Do szpitala psychiatrycznego przy ul. Kusocińskiego w Kielcach trafił 14 lipca 2021 roku.
Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, 25 lipca rodzina została powiadomiona o próbie samobójczej młodego mężczyzny, do której doszło podczas pobytu w izolatce. Po przewiezieniu do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach 20-latek zmarł 29 lipca.
Początkowo sprawa została umorzona, jednak po zażaleniu ojca sąd nakazał jej ponowne zbadanie. To był przełom, który uruchomił kolejne działania prokuratury.
Opinia biegłych i zarzuty dla lekarzy
Kluczowa dla śledztwa okazała się opinia biegłych z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, była ona jednoznacznie niekorzystna dla personelu oraz stosowanych w szpitalu procedur.
Na jej podstawie prokuratura zaczęła stawiać zarzuty kolejnym osobom. Ostatecznie usłyszało je sześciu lekarzy: Konrad L., Justyna H., Milena S., Łukasz K., Hubert D. i Beata B.
– „Postawiono zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pacjenta, narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo oraz bezprawnego pozbawienia wolności” – informuje Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”.
Z ustaleń, o których pisze gazeta, wynika m.in., że eksperci mieli zastrzeżenia do umieszczenia Wiktora w izolatce oraz braku odpowiednich badań. Pacjent przebywał na sali intensywnego nadzoru, gdzie – zgodnie z procedurami – powinien być pod stałą obserwacją.
Jak podaje portal ewschodnia.pl, materiał dowodowy nadal nie jest kompletny, a śledczy nie wykluczają kolejnych zarzutów. Wszystkim podejrzanym grozi do pięciu lat więzienia.
Znikający monitoring i pytania bez odpowiedzi
Równolegle prowadzone jest drugie śledztwo, dotyczące zniknięcia nagrań z monitoringu. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, materiał powinien być przechowywany przez rok, jednak zniknął wcześniej. Nieoficjalnie pojawiają się także informacje o możliwym fałszowaniu dokumentacji medycznej.
Żaden z lekarzy nie przyznał się do winy i wszyscy odmówili składania wyjaśnień. Beata B. podkreśla, że personel działał zgodnie z wiedzą i zaangażowaniem, zaznaczając, że w psychiatrii zdarzają się przypadki, którym nie udaje się zapobiec.
Szpital nie komentuje sprawy, powołując się na trwające postępowanie. Dyrektor placówki odmówił wypowiedzi, a w oficjalnym stanowisku zapewniono jedynie o „najwyższej powadze” wobec sprawy.
Ojciec Wiktora nie kryje emocji. W rozmowie z mediami zapowiedział, że będzie walczył o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo.
Sprawa nabrała także wymiaru politycznego. Podczas sesji sejmiku województwa padły pytania o nadzór nad placówką i odpowiedzialność władz. Radni opozycji zwracają uwagę, że skala zarzutów może podważyć zaufanie do szpitala.
Śledztwo wciąż trwa, a – jak podkreślają prokuratorzy – to może nie być jego ostatni rozdział.