Bestialsko skatował szczeniaka. Usłyszał bardzo łagodny wyrok!

2021-06-08 11:57
Bestialsko skatował szczeniaka. Usłyszał bardzo łagodny wyrok!
Autor: Zoodoptuj.pl Bestialsko skatował szczeniaka. Usłyszał bardzo łagodny wyrok!

50-letni Grzegorz N. dopuścił się wyjątkowo okrutnej zbrodni. Mężczyzna brutalnie skatował zaledwie 7-miesięcznego psa jego teściowej, pracownicy schroniska, którzy cudem uratowali szczeniaka przyznawali, że dotychczas nie widzieli zwierzęcia o tak rozległych obrażeniach. Pies miał złamany kręgosłup i czaszkę, a także... wbity gwóźdź. Grzegorz N. brutalnie okładał zwierzę kantówką, piesek przeżył tylko i wyłącznie dzięki własnej woli życia i wpłatom pieniężnym przejętych losem zwierzaka ludzi, do końca życia będzie jednak zmagał się z zaburzeniami neurologicznymi. W poniedziałek, 7 czerwca, Grzegorz N. usłyszał wyrok, za brutalny czyn trafi do więzienia, ale jedynie na siedem miesięcy.

O bestialskim czynie mężczyzny pisaliśmy już w marcu. Przypomnijmy: Siedmiomiesięczny szczeniak po brutalnej napaści został uratowany dzięki anonimowemu zgłoszeniu do schroniska w Dyminach. Zgodnie z informacją, piesek miał leżeć przykryty blachą w szopie, wiadomo było od razu, że maluch został brutalnie skatowany. Pracownicy schroniska ruszyli do Kielc, gdzie szybko odnaleźli konającego psa. Maluch został przewieziony do przychodni weterynaryjnej, lekarze stwierdzili, że obrażenia są bardzo poważne. Pies miał obrzęki w okolicy głowy oraz obrzęk koło szyi, ponadto nie był w stanie utrzymać się na nogach. Jeden z weterynarzy odnotował, że obrzęki w obrębie czaszki okazały się tak rozległe, że miał problem, by dotrzeć do błony bębenkowej. Życie pieska zostało uratowane, ale Ian, bo takie imię otrzymał szczeniak, do dzisiaj zmaga się z konsekwencjami ataku, który omal nie kosztował go życia. Pies ma momenty dezorientacji, bywa, że nie może utrzymać równowagi.

ZOBACZ TEŻ: Tragedia na torach. Nie żyje 41-latek. Nie zareagował na sygnały maszynisty

Sprawcą ataku był 50-letni Grzegorz N., któremu w poniedziałek karę wymierzył kielecki sąd rejonowy. Mężczyzna pójdzie do więzienia, ale wyrok, który usłyszał, okazał się łagodny, biorąc pod uwagę skalę brutalności czynu. Grzegorz N. za kratami spędzi siedem miesięcy.

- Pan zdecydował się to zrobić, zamiast go wsadzić go to torby i zawieźć do schroniska. Pan bił go kantówką dopóki zwierzę się ruszało, a odstąpił od tego tylko dlatego, że przypuszczał pan, że pies nie żyje - mówiła sędzia Mariola Paśnik z Sądu Rejonowego w Kielcach, cytowana przez TVP3 Kielce.

50-latek w trakcie poprzednich rozpraw wyraził skruchę, ale sędzia podkreśliła, że wyrok ma uzmysłowić innym oprawcom zwierząt, że nie ma tolerancji dla tego typu zachowań. Oprócz kary bezwzględnego więzienia sprawca będzie musiał wpłacić 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Stowarzyszenia Arka Nadziei. Kiedy wyjdzie na wolność, przez pięć lat nie będzie mógł posiadać żadnego zwierzęcia.

Express Biedrzyckiej - Marek Sawicki: Sprawa Turowa dyskwalifikuje premiera Morawieckiego
tom