Biogazownia w Sielcu Biskupim? Mieszkańcy NIE CHCĄ SMRODU

2019-10-04 11:40
zdj. ilustracyjne
Autor: Wolf System Budowa rozpoczęła się pod koniec listopada 2011...

Mieszkańcy Sielca Biskupiego w gminie Skalbmierz mają dość. Wyszli na ulicę, by zaprotestować przeciwko budowie biogazowni w ich miejscowości. Sielczanie obawiają się przede wszystkim brzydkich zapachów. Tymczasem inwestor w rozmowie z naszym serwisem zapewnia, że nie ma się czego bać.

Sielczanie wyszli na ulice Skalbmierza pod hasłem „Nie dla biogazowni”. Mieszkańcy miejscowości w proteście przeciwko biogazowni zablokowali drogę z Jędrzejowa do Brzeska. 

Czego najbardziej obawiają się mieszkańcy niewielkiej miejscowości? Jak nie trudno się domyśleć, fetoru, który ich zdaniem może powstać przy spalaniu gazu. 

- Mamy już śmieciowisko w Sielcu Biskupim. To było tak piękne miejsce, chodziło się tam kąpać, no i właśnie nie chcemy tam tego drugiego smrodu – mówi w rozmowie z TVP Kielce Beata Przyjemska, mieszkanka Sielca Biskupiego.

Mieszkańcy Sielca podkreślają, że zdecydowali się na taką formę protestu po to, by ich postulaty zostały zauważone. 

Do protestu przyłączyli się również mieszkańcy innych okolicznych miejscowości, którzy obawiają się, że nowa biogazownia może negatywnie wpływać na otoczenie i zdrowie mieszkańców.

- Odległość od biogazowni będzie wynosić zaledwie dwa kilometry i to też nas w jakiś sposób dotyczy. Też chcemy dbać o swoje zdrowie, o zdrowie naszych dzieci – mówi TVP Kazimierz Bartosik ze Skalbmierza.

Co przetwarza biogazownia?

Mieszkańcy Skalbmierza i okolic są niechętnie nastawieni do budowy nie tylko z powodu przykrego zapachu, ale też wzmożonego ruchu ulicznego w spokojnych dotąd okolicach. Niektórzy sądzą ponadto, że w biogazowni oprócz odpadów roślinnych, będą utylizowane także zwierzęce szczątki. Według inwestora takie rozwiązanie absolutnie nie wchodzi w grę.

Jak mówi Łukasz Dudziak z Polskiej Grupy Biogazowej, negatywne nastawienie mieszkańców prawdopodobnie spowodowane jest niechęcią do nowości i lękiem przed nieznanym.

- Jeśli chodzi o zwłoki zwierzęce, mieszkańcom było wielokrotnie tłumaczone, że mylą uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego ze zwłokami zwierzęcymi. Uboczne produkty to np. mleko, jajka, gnojowica. Nigdy nie mieliśmy w zamyśle, aby przerabiać jakiekolwiek zwłoki zwierzęce w obiektach, które planujemy lub eksploatujemy. 

Wielu mieszkańców twierdzi, że powstanie biogazowni doprowadzi do pogorszenia się warunków naturalnych. Mieszkańcy obawiają się przede wszystkim gorszej jakości powietrza. Łukasz Dudziak podkreśla, że te wątpliwości nie mają oparcia w rzeczywistości.

- Tak naprawdę biogazownia wpisuje się w ekosystem na terenie kraju. To instalacje, które w dużym reżimie przetwarzają produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego, produkty sezonowe oraz pozostałości przetwórstwa rolno-spożywczego - wyjaśnia. - Wyśrubowane normy dotyczące realizacji i eksploatacji gwarantują brak czynników pogarszających środowisko, a wręcz przeciwnie. Biorąc pod uwagę, że biogazownia może produkować ciepło podczas produkcji energii elektrycznej, możemy organiczyć dwutlenek węgla, emitowany choćby poprzez spalanie węgla w piecach.

Przedstawiciel inwestora tłumaczy, że powstanie biogazowni może się wiązać z korzyściami dla okolicznych mieszkańców. Mogą oni bowiem skorzystać na cieple, które wyprodukuje powstający zakład.

- To jest do uzgodnienia z mieszkańcami, można dołączyć ich do ciepła, które wyprodukuje gazownia.

Warto rozmawiać

Zdaniem eksperta głównym problemem inwestycji w Sielcu Biskupim jest brak komunikacji.

- Jeżeli mieszkańcy chcieliby słuchać i wypracować razem kompromis, bo trzeba pamiętać, że biogazownia aktywizuje społeczność rolniczą oraz przedsiębiorców, choćby w zakresie usług transportowych innych pochodnych dziedzin związanych z dostarczaniem i odbieraniem surowców. Mówimy tutaj też o generowaniu przez biogazownię masy pofermentacyjnej, która jest doskonałym zamiennikiem nawozów mineralnych.

Łukasz Dudziak podkreśla również, że z przedstawiciele inwestora odbyli wiele rozmów z mieszkańcami, zorganizowano wyjazdy na teren działającej biogazowni, aby pokazać mieszkańcom Sielca Biskupiego i okolic, że "nie taki diabeł straszny, jak go malują". 

- Rozumiem, że wszystko co nowe budzi lęk i grozę, ale wystarczy na spokojnie posłuchać, operować faktami i nie demonizować. To są inwestycje rzędu 15 mln zł, które mają pozytywny wpływ na infrastrukturę. Porównywanie biogazowni do składowiska odpadów czy wysypiska śmieci, co w Solcu Biskupim na działkach sąsiednich się wydarzyło, jest po prostu obraźliwe - puentuje przedstawiciel Polskiej Grupy Biogazowej.