Młody radny zmarł na COVID. Jego żona jest w ciąży. "Damian tak strasznie się cieszył"

2020-11-19 14:58 tom
Nie żyje Damian Milewski. Zmarł na COVID. Radny miał tylko 37 lat
Autor: Urząd Gminy Sitkówka-Nowiny Nie żyje Damian Milewski. Zmarł na COVID. Radny miał tylko 37 lat

Śmierć zaledwie 37-letniego Damiana Milewskiego, radnego z Nowin była szokiem dla wielu mieszkańców nie tylko regionu, ale i kraju. Młody radny odnosił sukcesy w życiu zawodowym i prywatnym. Był szczęśliwym mężem Katarzyny i ojcem Franka. Śmierć przyszła w najgorszym momencie z możliwych. - Wreszcie, po wielu miesiącach starań, okazało się, że znów jestem w ciąży. Damian tak strasznie się cieszył - mówi w rozmowie z "Echem Dnia" żona zmarłego. Co więcej, młode małżeństwo niedługo miało się wprowadzić do wymarzonego domu. Pozostał kredyt do spłacenia. Aby pomóc pani Katarzynie uruchomiono zbiórkę pieniędzy.

Śmierć młodego radnego gminy Sitkówka-Nowiny poruszyła mieszkańców całego kraju. Zaledwie 37-letni Damian Milewski przegrał nierówną walkę z COVID-19, co szczególnie tragiczne, tuż przed śmiercią przygotowano osocze od ozdrowieńców, które miało pomóc Damianowi w walce postępującą niewydolnością płuc. Niestety, ratunek nie zdążył przyjść na czas, a 37-latek zmarł, pozostawiając po sobie zrozpaczoną żonę Katarzynę i syna Franka.

Wiele miesięcy starania

Mały chłopiec już niedługo zostanie starszym bratem. Pani Katarzyna jest w ciąży, po wielu miesiącach starania czekała na drugie dziecko. Z przyjścia kolejnego potomka na świat już cieszył się przyszły tata. Niestety, Damian Milewski nie doczekał radosnej chwili. Młody mieszkaniec Sitkówki-Nowiny przegrał nierówną walkę z koronawirusem. Została żałoba, która wypełnia serce jego żony i tęsknota synka za ukochanym tatą. Plany rodziny były inne.

- Wreszcie, po wielu miesiącach starań, okazało się, że znów jestem w ciąży. Damian tak strasznie się cieszył. Damianowi zawsze wszystko się udawało, ludzie bardzo go lubili, miał cudowną rodzinę, kilka miesięcy temu wprowadziliśmy się do nowego domu, mieliśmy niebawem przeżyć tutaj pierwsze Boże Narodzenie - mówi w rozmowie z "Echem Dnia" zrozpaczona wdowa.

Co z tą karetką?

Pani Katarzyna przyznaje, że wraz ze zmarłym mężem nie zdawali sobie sprawy z ryzyka związanego z zakażeniem koronawirusem. To właśnie małżonka radnego z Nowin jako pierwsza przeszła infekcję. Niestety, Damian od zawsze miał raczej słabą odporność. Kiedy dostał wysokiej gorączki, stało się oczywistym, że konieczna jest pomoc lekarza. Tymczasem małżeństwo miało olbrzymie problemy z doproszeniem się o przyjazd karetki, a w szpitalu młody mężczyzna trafił na zwykły oddział, bez przystosowania dla zakażonych koronawirusem pacjentów. Przyjazd do placówki medycznej poprzedziły dramatyczne chwile.

- W środę mąż już czuł się bardzo źle, nie był w stanie wstać z łóżka i stwierdził, że chyba musimy zadzwonić na pogotowie. Okazało się, że jednak teraz nie jest tak łatwo uprosić się o karetkę, ekipa przyjechała dopiero po tym, jak zaczęłam krzyczeć do telefonu i pytać, czy mam pozwolić mężowi umrzeć - mówi dla "Echa Dnia" pani Katarzyna.

Śmierć przyszła zbyt wcześnie

Damian Milewski oczekiwał na osocze od ozdrowieńców, które miało być dla niego wybawieniem. Zarówno zakażony radny, jak i jego żona byli dobrej myśli. Nic nie zapowiadało tragedii dosłownie na kilka godzin przed śmiercią 37-latka.

- Kiedy z nim ostatni raz rozmawiałam przez telefon, absolutnie nie brzmiał, jakby miał za godzinę odejść. Jeszcze jak szedł spać, napisał mi SMS, że jest osocze i że będą mu je przetaczać - wspomina w zomowie z dziennikiem małżonka Damiana Milewskiego.

Proza życia

Pani Katarzyna została sama. Koronawirus zabrał jej ukochanego męża. Kobieta przyznaje, że Damian był wspaniałym mężem i kochającym ojcem, który każdą wolną chwilę poświęcał rodzinie, z synkiem Frankiem na czele. Żona młodego radnego nie ma wątpliwości. To właśnie Damian Milewski był miłością jej życia. Teraz pozostał ból, cierpienie, ale i codzienność. Para zaciągnęła wspólnie kredyt w wysokości 400 tys. zł, aby wyprowadzić się do wymarzonego domu. Przeprowadzka była zaplanowana na luty. Pani Kasia znalazła się nagle w niezwykle ciężkiej sytuacji finansowej. Aby jej pomóc, zorganizowano zbiórkę. Aby pomóc pani Katarzynie należy kliknąć W TEN LINK.

PKN ORLEN przygotował już 108 łóżek dla pacjentów w szpitalu tymczasowym w Płocku