Spis treści
Areszt dla 43-latka za potrójne morderstwo w Skarżysku-Kamiennej
Decyzją miejscowego sądu podejrzany o wzniecenie ognia w budynku przy ulicy Paryskiej trafił do aresztu na najbliższe trzy miesiące. Prokuratorzy ze Skarżyska-Kamiennej oskarżyli 43-latka o celowe doprowadzenie do tragedii, w której śmierć poniosło troje ludzi, a jedna osoba odniosła bardzo rozległe obrażenia. Daniel Prokopowicz z Prokuratury Okręgowej w Kielcach przekazał w poniedziałek informacje o przebiegu śledztwa. Funkcjonariusze dokładnie przebadali zgliszcza, zweryfikowali nagrania z pobliskich kamer i odebrali zeznania od okolicznych mieszkańców, a medycy sądowi wykonali sekcje zmarłych. Zebrane w ten sposób ślady jednoznacznie potwierdziły hipotezę o celowym podłożeniu ognia. Mundurowi wkrótce po zdarzeniu ujęli Sebastiana M., któremu śledczy oficjalnie zarzucili potrójne zabójstwo. Dodatkowo 43-latek stanie przed sądem za próbę pozbawienia życia czwartej ofiary i wywołanie u niej poważnych uszkodzeń ciała. Miejscowy sąd rejonowy przychylił się do wniosku prokuratury o areszt dla oskarżonego.
"W wyniku podjętych czynności procesowych, realizowanych przez prokuratora i funkcjonariuszy policji, takich jak przede wszystkim oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchania świadków, sekcje zwłok, oględziny zabezpieczonego monitoringu, poczyniono ustalenia, z których wynika, że doszło do celowego podpalenia domu przez ustaloną osobę, która następnie została zatrzymana. Podejrzany to 43-letni Sebastian M. Dla dobra prowadzonego postępowania nie można na tym etapie sprawy podać bliższych szczegółów poczynionych ustaleń. Obecnie kontynuujemy czynności procesowe, w celu uszczegółowienia ustaleń w zakresie tego zdarzenia" - informuje Radio ESKA Daniel Prokopowicz z Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Tragedia w pustostanie przy ulicy Paryskiej. Kim są ofiary podpalacza
Przypomnijmy, że pożar wybuchł w środę 4 marca w drewnianym pustostanie, a żywioł błyskawicznie strawił konstrukcję. Do akcji zadysponowano cztery wozy strażackie, patrole policyjne i karetki pogotowia. Ratownicy w aparatach oddechowych weszli w płomienie i odnaleźli troje mieszkańców bez oznak życia. Ludzie ci zostali natychmiast wyciągnięci na zewnątrz i przekazani załogom medycznym. Niestety prowadzona akcja reanimacyjna nie przyniosła skutku i lekarz potwierdził zgon całej trójki. W płomieniach straciła życie 58-letnia kobieta oraz dwóch mężczyzn w wieku 25 i 58 lat. Z pułapki uratował się jedynie 42-latek, który zdołał samodzielnie wydostać się na zewnątrz przed przyjazdem służb. Mężczyzna z dotkliwymi obrażeniami wciąż przebywa w placówce medycznej. Podejrzanemu Sebastianowi M. za dokonanie tej zbrodni grozi od piętnastu lat więzienia do dożywotniego pobytu za kratami, a postępowanie prowadzone przez śledczych cały czas trwa.