Szaleńczy ATAK psa na dwie kobiety. To był prawdziwy horror!

2019-10-08 12:26
Pies - zdj. poglądowe
Autor: pixabay.com

Na przestrzeni kilku ostatnich dni w Gackach (gmina Szydłów) doszło do niebezpiecznych ataków agresywnego psa. Dwie kobiety zostały poważnie pogryzione, wskutek czego musiały przyjąć zastrzyki przeciwko wściekliźnie. Teraz mieszkańcy gminy obawiają się o swoje życie i zdrowie.

Agresywny pies zaatakował dwie starsze kobiety. Pierwszym celem zwierzęcia stała się 93-letnia kobieta. Po ataku staruszkę poddano leczeniu, przeszła zabieg ratujący życie. Konieczne okazało się też zażywanie leków przeciwko wściekliźnie i innym chorobom zakaźnym.

Kolejną ofiarą groźnego psa była wysiadająca z auta kobieta, na którą rzucił się żądny krwi napastnik. W następstwie zdarzenia udzielono jej chirurgicznej pomocy.

Jak tłumaczy Anna Suchorowska z Urzędu Miasta i Gminy Szydłów, sprawa niebezpiecznych ataków psa znajduje się poza kompetencjami urzędników, ponieważ zwierzę ma właściciela, nie jest bezpańskie.

- Według informacji, które dostałam w Inspektoracie Weterynarii w Staszowie, to jest pies prywatnego właściciela , gmina zajmuje się tylko zwierzętami bezpańskimi. Z tego co ustaliliśmy, nie był to pies bezdomny, w związku z czym gmina nie ponosi za to odpowiedzialności - wyjaśnia.

Sprawa pogryzień jest znana Zofii Słomce, powiatowemu lekarzowi weterynarii w Staszowie. Jak tłumaczy, za całe zamieszanie odpowiedzialny jest jeden średniej wielkości pies, a mieszkańcy nie mają powodu do niepokoju. 

- To był jeden pies, został poddany obserwacji, byłam go sprawdzać osobiście. Zwierzę jest szczepione, to średniej wielkości mieszaniec - wyjaśnia lekarz. - Pies jest na uwięzi, na miejscu i nic się nie dzieje - zapewnia.

Zgodnie z procedurami obserwacja psa odbywa się na miejscu, a zwierzak pozostaje w domu. Jego dalsze losy wyjaśnią się po 15 dniach. 

- Zgodnie z rozporządzeniem pies podlega 15-dniowej obserwacji od momentu pogryzienia. Obserwację wykonuje wyznaczony lekarz, ewentualnie inspekcja. Pies jest zabezpieczony na miejscu, na miejscu sprawdzamy czy pies jest szczepiony czy nie. Ten jest - podkreśla lekarz.

- Po zakończeniu obserwacji zostanie wydane zaświadczenie. Na tę chwilę nic złego się nie dzieje - uspokaja Zofia Słomka. 

Z KRAJU: Dwa amstaffy pogryzły psa w Bydgoszczy! Agresywne zwierzęta rzuciły się na pieska i jego właścicielkę. O szczegółach Lidia Rachwalska: