Kim jest mężczyzna oskarżony o SERYJNE morderstwa kobiet?

2019-11-13 19:50
Mariusz G.
Autor: DOMIN Mariusz G.

Uwielbiał kąpiele w lodowatej wodzie - był aktywnym członkiem klubu miejscowych Morsów. Pływał, prowadził różne biznesy, między innymi był producentem lizaków. Miał też mordować kobiety - seryjnie!

Trzy brutalnie zabite kobiety. Ukryte ciała i amant przebywający w areszcie z zarzutami. Jego ofiarami miały paść 54-letnia Bogusława R. i 37-letnia Aneta D. - obie z Kołobrzegu oraz Iwona K, która w chwili gdy została zamordowana miała 31 lat. Pochodziła z województwa kujawsko-pomorskiego.

Kobiety traciły nie tylko życie, ale także majątek. Ich zabójca miał na tym zarabiać, a zdaniem śledczych ten koszmarny proceder mógł trwać od 2016 roku. Wszystkie kobiety były do niedawna uznawane za zaginione. 

O zbrodnie oskarżony został 43-letni Mariusz G. Kim jest człowiek, który wstrząsnął znanym kurortem?

Mariusz G. mógł się podobać kobietom. Zadbany, wysportowany, niezależny finansowo. Był wiceprezesem Kołobrzeskiego Klubu Morsa. Miał własną firmę, w której produkował cukierki i lizaki.

Wcześniej przez lata pracował na platformach wiertniczych na morzu. Do tego potrafił opowiadać ciekawie o swoim życiu i nie wyglądał na mężczyznę, którego partnerki musiałyby utrzymywać. Idealna partia dla każdej singielki.

– Opowiadał, że pływa na potężnych statkach, które na morzu poszukują ropy – mówi w rozmowie z Gazetą Kołobrzeską kobieta, która przez jakiś czas spotykała się z mężczyzną.

- W mieszkaniu, w którym byłam kilka razy miał wszystko na wysoki połysk. Nie było w nim ani grama kurzu, poukładane wszystko jak w pudełeczku – dodaje. - Podczas imprez wypijał maksymalnie dwa drinki, nigdy więcej, a oczy miał takie dziwne. 

Portal naszemiasto.kolobrzeg.pl cytuje mieszkańców, którzy twierdzą, że mężczyzna miał dwie twarze. - To był nasz dobry kolega. Według naszych odczuć, takiego kolegi można by życzyć każdemu - powiedziały portalowi jego koleżanki z klubu Morsów zastrzegające anonimowość.

- Miły? Uczynny? To chyba żart - mówi z kolei sąsiadka z kamienicy, w której Mariusz G. mieszkał wraz z ojcem. - Gdy kiedyś wnosiłam ciężki rower, zamiast pomóc syknął: „bezczelne babsko, jeszcze się pcha!” A znam go od dziecka! Dla innych też potrafił być obcesowy, odpychający.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE