Spis treści
Głośny krzyk lata w Mielnie. Dla jednych zabawa, dla niej – koszmar
Turystka przyjechała z Niemiec do Mielna z nadzieją na kilka dni relaksu nad Bałtykiem. Szybko jednak zrozumiała, że trafiła do jednego z najbardziej imprezowych kurortów w Polsce. W swoim nagraniu opowiada, że po kilku dniach musiała wyjechać, bo hałas był – jak twierdzi – nie do zniesienia.
W filmie widać zmęczenie i frustrację. Turystka mówi wprost: „To nie jest miejsce dla osób, które chcą odpocząć”. Jej relacja błyskawicznie obiegła sieć, a pod filmem pojawiły się setki komentarzy – zarówno od Polaków, jak i Niemców.
„Hałas 24/7”. Co ją najbardziej zirytowało?
Z nagrania wynika, że problemem nie były pojedyncze imprezy, lecz ciągły, nieustający hałas, który – jak opisuje – zaczynał się rano i kończył… właściwie nigdy.
Wymienia kilka elementów, które sprawiły, że nie wytrzymała. Według niej:
- kluby wyją do rana,
- turyści drą się na ulicach,
- auta i skutery ryczą jak na torze,
- plaża też nie daje wytchnienia.
Twierdzi, że nie była w stanie odpocząć choćby przez chwilę.
Jej zdaniem Mielno to miejsce stworzone dla młodych imprezowiczów, a nie dla osób szukających spokojnego wypoczynku.
„Nikt nie śpi”. Turystka porównuje Mielno do niemieckich kurortów
Autorka filmu zauważa, że w Niemczech nawet popularne miejscowości nadmorskie mają wyraźnie przestrzegane godziny ciszy nocnej. W Mielnie – jak twierdzi – nikt się tym nie przejmuje.
W filmie mówi, że nie była przygotowana na tak intensywną atmosferę, bo w materiałach promocyjnych kurort wyglądał jak spokojne miejsce dla rodzin. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Internauci: „Mielno takie jest. Trzeba wiedzieć, gdzie się jedzie”
Pod jej nagraniem pojawiło się mnóstwo komentarzy. Polacy w większości… nie byli zaskoczeni.
- „Mielno to polska Ibiza. Tam się nie jedzie spać.”
- „Trzeba było wybrać Sarbinowo albo Łazy, tam jest ciszej.”
- „To klasyk. Kto chce odpocząć, omija Mielno szerokim łukiem.”
- „Mielno? Tam się nie chodzi spać.”
- „To polska Ibiza, tylko głośniejsza.”
Niemcy również komentowali, że polskie kurorty są bardziej imprezowe niż niemieckie, a część z nich przyznała, że miała podobne doświadczenia.
Turystka wyjechała wcześniej. „To nie dla mnie”
W końcówce nagrania jego autorka mówi, że zdecydowała się skrócić pobyt, bo nie była w stanie się zregenerować. Podkreśla jednak, że Polska jest piękna, a Polacy bardzo mili – po prostu trafiła do miejsca, które kompletnie nie pasowało do jej oczekiwań. "To miejsce dla ludzi, którzy nie boją się hałasu i nie potrzebują snu” - podkreśla.
Jej historia pokazuje coś, o czym Polacy wiedzą od lat: Mielno jest jednym z najgłośniejszych kurortów nad Bałtykiem, a sezon letni zamienia je w centrum niekończącej się imprezy.