- Węgierskie jezioro Balaton, nazywane "węgierskim morzem" i popularne wśród Polaków, doświadcza poważnego kryzysu hydrologicznego. Jego poziom wody spadł do rekordowo niskich wartości.
- Głównymi przyczynami są rekordowe upały, susze i zmiany klimatyczne, które obniżyły poziom wody do zaledwie 76-80 cm, czyli znacznie poniżej optymalnych 110-120 cm.
- Niska woda odsłoniła dno, zamieniając plaże w błotnisty teren i utrudniając kąpiele oraz żeglugę. Zagraża to także lokalnej faunie, m.in. rybom i ptakom, przez spadek poziomu tlenu.
Balaton kurczy się w oczach. W miejsce potężnego jeziora powstaje kałuża
Rekordowe fale upałów, dotkliwe susze oraz brak opadów w zlewni sprawiły, że średni poziom wody w akwenie drastycznie się obniżył i odsłonił dno, osiągając w krytycznych momentach zaledwie 76–80 centymetrów. Tymczasem optymalna wartość dla tego zbiornika wynosi od 110 do 120 centymetrów.
Eksperci ostrzegają, że sytuacja jest wynikiem zmian klimatycznych, które przynoszą długotrwałe temperatury przekraczające 30–40 stopni Celsjusza. Prowadzi to do gwałtownego parowania wody. Problem pogłębiają także wieloletnie błędy w gospodarowaniu zasobami wodnymi w regionie. Choć naukowcy uspokajają, że wahania poziomów w tak płytkim jeziorze są naturalną częścią jego cyklu życia, ujemny bilans wodny odnotowywany w ostatnich latach budzi rosnący niepokój. Poziom wody obniżył się do tego stopnia, że odsłonił dno, a turyści musieli zamienić kąpiel na spacery po błotnistym terenie. To nie wszystko!
Niski poziom wody uderza w żeglugę. Turyści zawiedzeni
Znaczny spadek poziomu wody w Balatonie spowodował utrudnienia w żegludze i wymusił zmianę szlaków, a także stał się zagrożeniem dla przyrody. Zbyt ciepła woda sprzyja spadkowi poziomu tlenu, to z kolei zagraża populacjom ryb oraz ptactwu.
– Przyjechaliśmy nad Balaton wypocząć, lecz zamiast plaż jest błoto, a to uniemożliwia kąpiel. Jesteśmy zaskoczeni tak niskim poziomem wody. Nie wygląda to dobrze – mówią Joanna i Mateusz Sopelak, turyści z Polski.