- W Mszanie Górnej 19-letni Kacper W. zamordował swoją byłą dziewczynę Magdalenę. Zbrodnia miała miejsce w pobliżu domu ofiary.
- Następnego dnia ciało Kacpra W. znaleziono w lesie. Mężczyzna targnął się na własne życie.
- Tragedia wstrząsnęła lokalną społecznością; bliscy Kacpra W. opisują go jako spokojnego i pomocnego chłopca, nie wierząc, że mógł dopuścić się tak okrutnego czynu.
Magdalena zamordowana przez byłego chłopaka. Nie mógł się pogodzić z rozstaniem
W poniedziałek (15 czerwca) w Mszanie Górnej doszło do makabrycznego zdarzenia. Wieczorem Kacper W. (†19 l.) miał zaatakować ostrym narzędziem swoją byłą partnerkę Magdalenę (†19 l.). Jak relacjonowali znajomi ofiary, chłopak nie mógł pogodzić się z rozstaniem, które miało nastąpić na początku maja. Magdalena zginęła na progu swojego domu, gdzie czekał na nią sprawca.
Następnego dnia po morderstwie, ciało Kacpra W. zostało odnalezione w pobliskim lesie. Młody mężczyzna targnął się na własne życie. Sekcja zwłok obojga uczestników tej tragedii odbędzie się w środę, 17 czerwca.
Kacper W. to "dobre dziecko"? Rodzina w szoku po tragedii
Pani Barbara (70 l.), ciocia Kacpra W., jest wstrząśnięta i nie potrafi pogodzić się z tym, co się wydarzyło w Mszanie Górnej. O tragedii dowiedziała się, słysząc krążący nad domami helikopter i wzmożony ruch służb. W rozmowie z „Faktem” opisała siostrzeńca jako „dobre, radosne dziecko”.
- On nigdy nie przyszedł obok mojego domu obojętnie. Zawsze dzień dobry mówił, zawsze pomocny i uśmiechnięty – mówi wyraźnie poruszona pani Barbara, cytowana przez „Fakt”.
Krewna podkreśla, że nigdy nie dostrzegła u niego żadnych sygnałów, które mogłyby zapowiadać tak dramatyczny finał. - Nie widziałam u niego oznak załamania. Nie narzekał. Śmiał się, pomagał. Ja naprawdę nie wiem, co się stało, że dopuścił się tak okropnych czynów. Tak przynajmniej ludzie mówią – dodaje, jednocześnie nie ukrywając niedowierzania w ustalenia śledczych. - Ja w ogóle nie wierzę, że on to zrobił. Ludzie gadają, że on jest mordercą, Boże drogi. Jeszcze w poniedziałek rano go widziałam, jak do pracy szedł, w budowlance robił, uśmiechnięty był.
Kobieta zaznacza, że Kacper W. pracował zawodowo od ukończenia szkoły i nie miała wiedzy o jego problemach ani szczegółach relacji z Magdaleną. - Nie wtrącałam się w ich sprawy. Tyle, co widziałam, to razem chodzili, rozmawiali. Ona była w porządku dziewczyną, czasem tutaj u niego w domu bywała – wspomina.
Para była razem co najmniej trzy lata, poznając się w szkole średniej. Rozstanie, które nastąpiło na początku maja, mogło być iskrą, która doprowadziła do tragedii. - Podobno to ona z nim zerwała – mówi ciocia Kacpra W. – Nie wiem, czy aż tak to przeżył… Nie potrafię tego zrozumieć – podkreśla.