- Górale mają problem! Ferie zimowy nie przyniosły zysków. Stoki i pensjonaty świeciły pustkami, co ma duży wpływ na niesatysfakcjonujące liczby!
- Dlaczego gości jest mniej? Narciarze narzekają na ceny i warunki.
- Zobaczcie materiał dziennikarki "Super Expressu" i kilka zdjęć z Małopolski.
Górale liczą straty. Ferie przyniosły pustki w pensjonatach i na stokach
Tak źle jeszcze nie było! Brak śniegu, złe warunki na stokach i wysokie ceny karnetów, być może te wszystkie czynniki sprawiły, że goście nie dopisali na Podhalu podczas ferii zimowych. Za nami już dwie tury. Ferie zimowe mają za sobą województwa:
- małopolskie,
- mazowieckie,
- pomorskie,
- podlaskie,
- świętokrzyskie,
- warmińsko-mazurskie,
- dolnośląskie,
- kujawsko-pomorskie,
- łódzkie,
- opolskie
- oraz zachodniopomorskie.
W pierwszej turze ferii obłożenie małych pensjonatów poza samym Zakopanem sięgnęło zaledwie 20-30 procent. Lepiej było w ośrodkach o wyższym standardzie, oferujących liczne atrakcje. Tam obłożenie sięgnęło 60%, co i tak nie jest zadowalającym wynikiem. To oznacza, że ten sezon jest o wiele słabszym niż poprzedni, który także nie był zaliczany do najlepszych. - Klientów jest coraz mniej, a jak już przyjeżdża do nas rodzina, to nie na cały tydzień jak było kiedyś, tylko raczej na 3-4 doby - mówi "Super Expressowi" właścicielka małego pensjonatu w Szaflarach.
"600 zł za kiepskie warunki"
W tym roku ubyło klientów nie tylko na dłuższy wypoczynek, ale także tych jednodniowych amatorów białego szaleństwa. Stoki narciarskie na Podhalu nie były zatłoczone, a od poniedziałku do piątku wręcz świeciły pustkami. Nic dziwnego. Warunki były bardzo kiepskie a ceny karnetów nieproporcjonalnie wysokie. - Za jazdę w tak kiepskich warunkach zapłaciliśmy aż 600 złotych za 4 godziny. Jedyny plus jest taki, że jest pusto. Chyba wszyscy pojechali w Dolomity! - powiedział w rozmowie z Super Expressem Aleksander Regulski ( 44 l.), który wraz z żoną i dwójką dzieci wybrał się na narty do Kluszkowców.