Górale liczą straty! Tak źle jeszcze nie było. "Chyba wszyscy pojechali w Dolomity"

2026-02-16 14:41

Puste stoki narciarskie, wolne miejsca w pensjonatach, przejezdna Zakopianka! Tak wyglądały ostatnie dwa tygodnie na Podhalu podczas ferii zimowych w Małopolsce. Górale liczyli na zysk tymczasem są straty. Liczby mówią bardzo wiele. Szczegóły w artykule.

  • Górale mają problem! Ferie zimowy nie przyniosły zysków. Stoki i pensjonaty świeciły pustkami, co ma duży wpływ na niesatysfakcjonujące liczby!
  • Dlaczego gości jest mniej? Narciarze narzekają na ceny i warunki. 
  • Zobaczcie materiał dziennikarki "Super Expressu" i kilka zdjęć z Małopolski.

Górale liczą straty. Ferie przyniosły pustki w pensjonatach i na stokach

Tak źle jeszcze nie było! Brak śniegu, złe warunki na stokach i wysokie ceny karnetów, być może te wszystkie czynniki sprawiły, że goście nie dopisali na Podhalu podczas ferii zimowych. Za nami już dwie tury. Ferie zimowe mają za sobą województwa:

  • małopolskie,
  • mazowieckie,
  • pomorskie,
  • podlaskie,
  • świętokrzyskie,
  • warmińsko-mazurskie,
  • dolnośląskie,
  • kujawsko-pomorskie,
  • łódzkie,
  • opolskie
  • oraz zachodniopomorskie.

W pierwszej turze ferii obłożenie małych pensjonatów poza samym Zakopanem sięgnęło zaledwie 20-30 procent. Lepiej było w ośrodkach o wyższym standardzie, oferujących liczne atrakcje. Tam obłożenie sięgnęło 60%, co i tak nie jest zadowalającym wynikiem. To oznacza, że ten sezon jest o wiele słabszym niż poprzedni, który także nie był zaliczany do najlepszych. - Klientów jest coraz mniej, a jak już przyjeżdża do nas rodzina, to nie na cały tydzień jak było kiedyś, tylko raczej na 3-4 doby - mówi "Super Expressowi" właścicielka małego pensjonatu w Szaflarach.

"600 zł za kiepskie warunki"

W tym roku ubyło klientów nie tylko na dłuższy wypoczynek, ale także tych jednodniowych amatorów białego szaleństwa. Stoki narciarskie na Podhalu nie były zatłoczone, a od poniedziałku do piątku wręcz świeciły pustkami. Nic dziwnego. Warunki były bardzo kiepskie a ceny karnetów nieproporcjonalnie wysokie. - Za jazdę w tak kiepskich warunkach zapłaciliśmy aż 600 złotych za 4 godziny. Jedyny plus jest taki, że jest pusto. Chyba wszyscy pojechali w Dolomity! - powiedział w rozmowie z Super Expressem Aleksander Regulski ( 44 l.), który wraz z żoną i dwójką dzieci wybrał się na narty do Kluszkowców.   

Pustki na stokach narciarskich

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki