- 28 kwietnia 2025 r. w Suchej Beskidzkiej Grzegorz M. (36 l.) zaatakował siekierą 23-letniego Kacpra H., zadając mu sześć ciosów w głowę i łamiąc rękę, po czym ofiara cudem przeżyła.
- Grzegorz M. podejrzewał Kacpra H. o kradzież pieniędzy i kluczy; po ataku chodził po mieście z zakrwawioną siekierą, zanim został zatrzymany przez policję.
- Kacper H. doznał pęknięcia czaszki i innych poważnych obrażeń, domaga się 150 tys. zł rekompensaty, a Grzegorz M. odpowiada przed sądem za usiłowanie zabójstwa.
Kacper dostał sześć ciosów siekierą. Cudem przeżył
Do dramatycznych wydarzeń doszło 28 kwietnia 2025 r. w Suchej Beskidzkiej, niedużym miasteczku na południe od Krakowa w Małopolsce. Policję zawiadomili przerażeni ludzie, którzy poinformowali, że po ulicach chodzi potężnie zbudowany mężczyzna i zaczepia przechodniów. – Trzyma w rękach zakrwawioną siekierę i pyta wszystkich czy ”mają jakiś problem”. Wygląda, jakby szukał zaczepki – przekazali zastraszeni mieszkańcy.
Na miejscu zjawił się policyjny patrol i zatrzymali uzbrojonego napastnika, który trzymał potężnych rozmiarów siekierę. W okolicach boiska sportowego zespołu szkół znalazł ciężko rannego Kacpra H. Widok był przerażający: pęknięta czaszka, wszędzie krew.
Mężczyzna natychmiast trafił na stół operacyjny. Cudem przeżył. - Nie byłbym zdziwiony, gdyby osoba z takimi obrażeniami ciała zmarła - nie krył na sali rozpraw biegły medyk Marian S. (51 l.). Z jego ekspertyzy wynikało, że ranny miał wgniecenia kości czaszki wskazujące, że otrzymał bardzo mocne ciosy ostrzem siekiery.
– Z synem było bardzo kiepsko. Myślałem, że już z tego nie wyjdzie – mówi ojciec Kacpra. Teraz chłopak rehabilituje rękę, jeździ do szpitali. Z tego powodu chce teraz 150 tys. zł rekompensaty za swoją krzywdę.
– Zdarzenia na boisku nie pamiętam, dopiero w szpitalu odzyskałem świadomość- zeznał Kacper na rozprawie przed Sądem Okręgowym w Krakowie.
Odpowiada za usiłowanie zabójstwa. Teraz jest potulny i przeprasza
Oskarżony Grzegorz M. mówi, że nie kojarzy co się wydarzyło. – Zażyłem środki odurzające, wypiłem półtora litra wódki - tłumaczy. Dopiero, gdy sędzia Jarosław Gaberle wziął go w krzyżowy ogień pytań, przypomniał sobie pewne szczegóły. - Podejrzewałem kolegę, że ukradł mi portfel i klucze oraz o wcześniejszą próbę włamania do mieszkania - potwierdził.
Siekierę napastnik pożyczył od sąsiadki. – Mówił, że musi wybić szybę, by dostać się do mieszkania, bo nie ma kluczy - potwierdziła przed sądem Bożena J. (l. 66), emerytka. Rozpoznała swoją 4-kilogramową własność.
Na sali rozpraw Grzegorz M., który odpowiada za usiłowanie zabójstwa, jest potulny jak baranek. Przeprasza ofiarę. Ma też zarzut naruszenia nietykalności cielesnej innego mieszkańca miasteczka, którego poturbował, opluł i któremu groził śmiercią. Oskarżony w areszcie oczekuje na wyrok. Był już skazany na terenie Wielkiej Brytanii, gdzie przepracował 10 lat, za kradzieże i nielegalne posiadanie broni.
Tekst: Artur Drożdżak