- Na Solnej mają pojawić się progi zwalniające i szykany.
- W tragicznym wypadku zginęli Klaudia i Mateusz, rodzice 8-miesięcznego chłopca.
- Mieszkańcy i radni od dawna zwracali uwagę na problem z bezpieczeństwem na tej ulicy.
Kraków. Zginęli rodzice niemowlęcia. Dopiero teraz pojawią się progi
W poniedziałek w rejonie ulic Solnej i Nadwiślańskiej odbyła się wizja lokalna z udziałem służb miejskich, informuje RMF FM. Po spotkaniu zapadła decyzja o wprowadzeniu dodatkowych zabezpieczeń. Jeszcze w tym tygodniu mają zostać zamontowane progi zwalniające oraz szykany, które mają zmusić kierowców do wolniejszej jazdy. W dalszej perspektywie miasto planuje także wykonanie asfaltowej nakładki.
Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik podkreśla, że decyzja jest reakcją na tragedię i oczekiwania mieszkańców.
- To jest reakcja na to, co się zdarzyło. (...) Dlatego też uważam, że trzeba po prostu ten próg, mimo że do tej pory nie było ku temu powodu, jednak trzeba go zamontować - mówił Kracik.
„Nie było tam zaniedbań ze strony miasta”
P.o. prezydenta zaznaczył jednocześnie, że przeprowadzona wizja lokalna nie wykazała wcześniejszych zaniedbań.
- Oznakowania tam są prawidłowe, nie bardzo jest tam miejsca, poza ewentualnym progiem zwalniającym, na jakąkolwiek ingerencję, która broniłaby się z punktu widzenia zarówno przepisów, jak i potrzeb - powiedział. Kracik stwierdził również, że w rejonie Solnej, Nadwiślańskiej i Zabłocia codziennie przejeżdżają tysiące samochodów, a przez ostatnich pięć lat nie odnotowano tam większego zdarzenia drogowego.
Mieszkańcy mówią: ostrzegaliśmy wcześniej
Po tragedii mieszkańcy Zabłocia przypominają, że obawy dotyczące bezpieczeństwa na Solnej pojawiały się już wcześniej. To popularna trasa spacerowa prowadząca w stronę bulwarów wiślanych, szczególnie ruchliwa w weekendy.
- Do dziś nie mogę przestać myśleć o tym wypadku i o tych ludziach, którzy zginęli. To mógł być każdy z nas. Nie czuję się teraz tu bezpiecznie - mówiła reporterce „Super Expressu” jedna z mieszkanek.
Z kolei radny Rafał Zawiślak twierdzi, że już dwa lata temu apelował o wprowadzenie na Solnej szykan spowalniających ruch. Jak zapowiedział, zamierza także zawiadomić prokuraturę w sprawie możliwego niedopełnienia obowiązków przez urzędników.
Teraz miasto deklaruje, że zabezpieczenia pojawią się niemal natychmiast po tragedii. Pytanie, które pozostaje, brzmi: czy naprawdę trzeba było czekać, aż wydarzy się dramat?
Rodzice zginęli, ich synek został sam
Do tragedii doszło w sobotę, 22 sierpnia, krótko przed godz. 18. Volkswagen Golf prowadzony przez 26-letniego Huberta B. zjechał z jezdni i wjechał na chodnik, gdzie znajdowała się rodzina z 8-miesięcznym dzieckiem.
Klaudia i Mateusz zginęli. Ich synek został ciężko ranny i trafił do szpitala.
Według wstępnej opinii biegłego samochód poruszał się z prędkością około 70 km/h, choć na Solnej obowiązywało ograniczenie do 30 km/h. Hubert B. usłyszał zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.