Spis treści
- Czwarty dzień maja wyznacza początek operacji wymiany infrastruktury ILS/DME w podkrakowskich Balicach przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej.
- Prace modernizacyjne zajmą łącznie kilkanaście tygodni, a uruchomienie zaktualizowanego sprzętu zaplanowano na początek października. Do tego momentu piloci mogą napotykać przeszkody przy schodzeniu na pas w gęstej mgle.
- Świeżo zainstalowana aparatura wystartuje jako pierwsza kategoria ILS, jednak władze portu dążą do szybkiego zdobycia uprawnień drugiej kategorii, co zdecydowanie ułatwi przyjmowanie maszyn przy fatalnej aurze.
Kraków Airport wymienia aparaturę ILS/DME
Wysłużony, ponad dwudziestoletni sprzęt nawigacyjny musiał w końcu trafić na emeryturę. Rzecznik prasowy Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, Marcin Hadaj, zapewnia o ścisłym współdziałaniu z zarządcą portu, co ma zagwarantować bezproblemowy przebieg całego procesu. Począwszy od 4 maja, dotychczas pracujący system o kryptonimie „KRW” zostanie całkowicie wyłączony, blokując załogom samolotów możliwość precyzyjnego naprowadzania maszyn na pas startowy. Szczęśliwie letnie miesiące rzadko przynoszą gęste mgły, dlatego ryzyko paraliżu ruchu jest znikome. W fazie przejściowej kontrolerzy i piloci wykorzystają systemy satelitarne, oferujące parametry zbliżone do standardów pierwszej kategorii ILS.
Zupełnie nowa infrastruktura zacznie pełnić swoją funkcję od pierwszego dnia października. Warto zauważyć, że inżynierowie uwiną się z pracami w zaledwie pięć miesięcy, znacznie skracając standardowy, siedmiomiesięczny czas trwania takich robót. Na starcie zmodernizowana aparatura zaoferuje parametry właściwe dla pierwszej klasy ILS. Prawdziwa rewolucja dla podróżnych nadejdzie wraz z przyznaniem certyfikatu kategorii drugiej. Taki dokument drastycznie ograniczy liczbę przekierowanych lotów w sezonie jesiennych szarug i zimowych śnieżyc, uodparniając harmonogram rejsów na kaprysy pogody.
Skok technologiczny ułatwiły zeszłoroczne modyfikacje w regulaminach Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO). Kierownictwo krakowskiego portu zakłada, że rygorystyczne wymogi dla systemu drugiej kategorii uda się spełnić w pierwszych trzech miesiącach nadchodzącego roku. Lista zadań do odhaczenia jest długa i obejmuje między innymi zdobycie odpowiednich homologacji dla świateł nawigacyjnych, przebudowę układu nadzorującego oświetlenie oraz wytyczenie specjalnej strefy wolnej od przeszkód (OFZ). Dodatkowo konieczne będzie zaktualizowanie procedur LVP, które precyzują zasady ruchu na lotnisku podczas silnego zamglenia.
Dzięki urządzeniom drugiej klasy, załogi posadzą samoloty nawet wtedy, gdy widoczność wzdłuż drogi startowej spadnie do trzystu metrów, a podstawa chmur znajdzie się zaledwie trzydzieści metrów nad ziemią. Identyczny limit trzystu metrów widzialności będzie obowiązywał przy procedurach startowych. Łukasz Strutyński, pełniący funkcję prezesa Kraków Airport, zwraca uwagę na twarde dane historyczne. Z analiz wynika, że warunki meteorologiczne w Małopolsce niemal nigdy nie przekraczają minimalnych wartości ustalonych dla nowego systemu. Oznacza to gwarancję płynnej obsługi podróżnych i przewoźników nawet podczas najbardziej srogich zim.
Kraków Airport inwestuje i umacnia pozycję lidera
Podkrakowskie Balice dumnie noszą tytuł największego regionalnego portu lotniczego, ustępując w ogólnopolskim zestawieniu jedynie stołecznemu Okęciu. Miniony rok zamknął się tam absolutnym rekordem, a przez terminale przewinęło się ponad 13,2 miliona pasażerów. Aktualny, zimowy grafik lotów pęka w szwach, oferując podróżnym aż 140 bezpośrednich tras do 34 państw na pokładach maszyn należących do 26 różnych przewoźników. Wymiana kluczowej infrastruktury nawigacyjnej to kolejny potężny impuls do dalszej ekspansji tego prężnie działającego przedsiębiorstwa.
Polecany artykuł: