„Masakra! Strzelał z kałasznikowa!”. Świadek opowiada o piekle w Krakowie. Pięć osób nie żyje!

Kraków zamienił się w sobotę (7 listopada) w miejsce krwawej tragedii. Napastnik otworzył ogień do przypadkowych ludzi w centrum miasta. Zginęło pięć osób, dziesięć zostało rannych. – Masakra! – relacjonuje Sebastian Piekarek, krakowski radny, z którym rozmawiał „Super Express”. Według jego relacji strzały padały nie tylko w rejonie Rynku Głównego.

Strzelanina w Krakowie. „Strzelał z kałasznikowa!”

To miało być zwyczajne sobotnie popołudnie w centrum Krakowa. Mieszkańcy spacerowali po Rynku Głównym, turyści zwiedzali zabytki, a pracownicy okolicznych sklepów obsługiwali klientów. Nagle rozległy się strzały. Rozpoczęła się tragedia!

Napastnik poruszał się samochodem, z którego strzelał do przypadkowych przechodniów. Zginęło pięć osób, a dziesięć zostało rannych, w tym dwóch policjantów.

Z Sebastianem Piekarkiem, krakowskim radnym, skontaktował się reporter „Super Expressu”. Mężczyzna przekazał nam dramatyczną relację o wydarzeniach w centrum miasta.

– Masakra! Atak terrorystyczny w Krakowie! Gruba akcja nie tylko na Rynku! – mówił poruszony radny, tak określając wydarzenia, których okoliczności nadal są wyjaśniane.

Według jego informacji sprawca przemieszczał się czarnym samochodem w rejonie ulic Sławkowskiej i Grodzkiej, oddając strzały w stronę ludzi.

– Strzelał z kałasznikowa – przekazał Piekarek.

Informacja o rodzaju użytej broni nie została dotąd oficjalnie potwierdzona.

Ofiary przy sklepach i kościele? Dramatyczna relacja radnego

Według relacji naszego rozmówcy skala tragedii może wykraczać poza sam Rynek Główny. Piekarek przekazał, że ofiary miały znajdować się między innymi w pobliżu sklepu Zara i kościoła. Mówił również o doniesieniach o kolejnych zabitych przy ulicy Stradom, niedaleko Wawelu.

Tych informacji o dodatkowych miejscach śmierci nie udało się jeszcze niezależnie potwierdzić.

Radny opowiedział także o swoim pracowniku, który znalazł się niebezpiecznie blisko miejsca strzelaniny. Mężczyzna udał się do pobliskiej Żabki.

– Dobrze, że mój pracownik poszedł do Żabki, byłby na linii ognia – relacjonował Piekarek.

Z jego słów wynika, że pracownika od tragedii mogły dzielić dosłownie chwile.

W centrum miasta pojawiły się liczne karetki, wozy strażackie i radiowozy. Na płycie Rynku Głównego wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Sprawca strzelaniny w Krakowie zatrzymany

Początkowo służby apelowały do mieszkańców i turystów, aby nie zbliżali się do Rynku Głównego, a osoby znajdujące się w pobliżu schroniły się w bezpiecznym miejscu.

Według informacji przekazanych przez PAP policja zatrzymała już podejrzewanego sprawcę strzelaniny. Sebastian Piekarek przekazał nam również nieoficjalną informację, że napastnik miał zostać wcześniej postrzelony. Tego szczegółu nie udało się jeszcze potwierdzić.

Policja wyjaśnia okoliczności tragedii oraz motywy działania sprawcy.

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI