Miał być rekord frekwencji, była kontrowersyjna zabawa. Tak wyglądało „wesele” w Krakowie

2026-07-20 12:01

W niedzielę, 19 lipca na Rynku Głównym w Krakowie odbyło się wydarzenie, które w mediach społecznościowych zapowiadano z ogromnym rozmachem. Organizatorzy hucznie ogłaszali, że będzie to „największe wesele w Polsce”, obiecując darmową zabawę w rytmie disco polo, wspólne tańce pod gołym niebem, oczepiny oraz symboliczne odnowienie przysięgi małżeńskiej. Choć internetowe zapowiedzi sugerowały, że serce Małopolski zaleje bezprecedensowy tłum gości weselnych, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Impreza wcale nie była największa, jak hucznie deklarowano. Wokół pomnika Adama Mickiewicza zabrakło zapowiadanych morza ludzi; frekwencja okazała się przeciętna, na co wpływ mogły mieć m.in. gwałtowne burze przechodzące w tym czasie nad miastem.

Głównym powodem kontrowersji stał się fakt, że całe przedsięwzięcie od początku wzbudzało ostry sprzeciw magistratu oraz mieszkańców skarżących się na głośną muzykę. Oficjalne władze miasta apelowały do mieszkańców oraz przebywających w Krakowie turystów, aby  nie brali udziału w tym zgromadzeniu.

Urząd Miasta Krakowa wydał komunikat, w którym ostrzegał przed nielegalnym charakterem imprezy i przypominał o restrykcyjnych zasadach Parku Kulturowego Stare Miasto. Urzędnicy podkreślali, że organizowanie hucznej dyskoteki komercyjno-rozrywkowej w miejscu publicznym narusza lokalny porządek i zakłóca spokój mieszkańców.

Kluczową postacią tego zamieszania jest Stanisław Kułach, szerzej znany jako Dj Staszek. Mężczyzna od dłuższego czasu regularnie rozkręca głośne imprezy w tym punkcie miasta, sprytnie wykorzystując luki prawne. Krytycy i krakowscy radni wprost wskazują, że Dj Staszek omija prawo, rejestrując swoje stricte taneczne eventy jako „pokojowe zgromadzenia publiczne”.

Zgodnie z polską ustawą Prawo o zgromadzeniach, organizator musi jedynie powiadomić gminę o planowanym zgromadzeniu i nie potrzebuje na nie formalnej zgody urzędu. W ten sposób, ignorując sprzeciw magistratu, Dj Staszek bezkarnie wykorzystuje przepisy stworzone do ochrony wolności obywatelskich, by zamieniać zabytkowy plac w prywatny, głośny klub taneczny.

Wielu Krakowian jednak postanowiło wziąć udział w zabawie i tańczyło do muzyki granej na rynku. 

Nam się podoba, przyszliśmy tu żeby potańczyć i wspólnie się pobawić. Znamy parę młodą, która tak naprawdę jest już po ślubie 7 lat. Oni są fotografami i często biorą udział w takich wydarzeniach - powiedziała w rozmowie z Super Expressu pani Krystyna.

"Największe wesele w Polsce" na Rynku Głównym w Krakowie 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki