- Lidia B., radna powiatu proszowickiego z list PiS, usłyszała zarzuty wieloletniego znęcania się nad mężem i ugodzenia go nożem w udo. Do tego zdarzenia doszło 20 sierpnia 2025 roku podczas awantury domowej w miejscowości Glewiec.
- Prokuratura skierowała do sądu wniosek o umieszczenie kobiety w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Kolejne rozprawy w tej sprawie zaplanowano na październik.
- Mimo ciążących na niej zarzutów i badania stanu psychicznego, Lidia B. nie zrzekła się mandatu i nadal pełni funkcję radnej. Obecnie przebywa na wolności i – na wniosek pokrzywdzonego męża – mogła wrócić do wspólnego domu.
Mężczyzna zaatakowany nożem przez żonę. Trafiła na obserwację psychiatryczną
20 sierpnia 2025 roku podczas domowej awantury w Glewcu ranny został mężczyzna. Okazało się, że to żona ugodziła go nożem w udo. Rana ostatecznie okazała się powierzchowna, ale sprawą zainteresowała się policja i prokuratura. Śledczy szybko ustalili, że Jerzy B. od pięciu lat jest ofiarą przemocy domowej. Jego żona Lidia B. została tymczasowo aresztowana. – Kobieta usłyszała zarzut z art. 207 par. 1 w związku z art. 157 par. 2 tj. o znęcanie się nad mężem i uszkodzenie ciała poniżej 7 dni – powiedział w rozmowie z "Super Expressem" Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Lidia B. została skierowana na obserwację psychiatryczną i na jej podstawie prokurator skierował do sądu wniosek o detencję. – W tym przypadku wniosek dotyczy umieszczenia kobiety w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym – dodał prokurator. Teraz to sąd zdecyduje o jej dalszym losie.
Sprawczynią okazała się radna PiS
Lidia B. to radna powiatu proszowickiego. Startowała z list Prawa i Sprawiedliwości w wyborach samorządowych w 2024 roku i zdobyła 173 głosy, uzyskując tym samym mandat. Jak dowiedzieliśmy się w sekretariacie rady, kobieta nadal jest radną i nie zrzekła się mandatu, mimo iż jej stan psychiczny - według prokuratury - jest pod znakiem zapytania. Obecnie przebywa na wolności.
– Sąd zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze, m.in nakaz opuszczenia domu i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego, jednak w maju zostały one zmienione na wniosek pokrzywdzonego. Sąd zniósł nakaz opuszczenia domu i zakaz zbliżania się – dowiedział się "Super Express" w biurze prasowym Sądu Okręgowego. Lidia B. musi także raz w tygodniu odwiedzać posterunek policji.
Kolejne rozprawy zostały zaplanowane na październik. Lidia B. nie chciała rozmawiać z dziennikarką "Super Expressu". – To moje prywatne sprawy – powiedziała i rozłączyła się.