Krzysztof zginął w wypadku w Krakowie. Rodzina nie mogła go pochować
- Ze względu konieczność przeprowadzenia długotrwałych procedur identyfikacyjnych (samochód spłonął), czas oczekiwania na możliwość ostatniego pożegnania wydawał się nie mieć końca. Ten miesiąc był dla nas niewyobrażalnie bolesnym wyzwaniem, który przetrwaliśmy tylko dzięki rodzinie, przyjaciołom - napisała na Facebooku mama zmarłego Krzysztofa.
We wzruszających słowach przypomniała okoliczności w jakich zginęło jej dziecko. - Bardzo lubił motoryzację i wszystko, co z nią związane. Zaczął też pracować jako kierowca. Tragiczny wypadek, w którym zginął, miał miejsce po dniu wykładów oraz pracy do późnych godzin - dodała.
Przypomnijmy - do wypadku doszło nocy z 19 marca na 20 marca 2026 roku na ulicy Księcia Józefa w Krakowie. Około godziny 2:00 samochód osobowy uderzył w drzewo przy ulicy Księcia Józefa, po czym stanął w płomieniach. Rzecznik małopolskiej straży pożarnej, kpt. Hubert Ciepły, poinformował, że po ugaszeniu ognia ratownicy odnaleźli wewnątrz pojazdu zwęglone zwłoki jednej osoby. W akcji gaśniczo-ratowniczej uczestniczyło około 20 strażaków. Jednak dopiero teraz rodzina mogła pochować zmarłego kierowcę. Krzysztof W. spoczął na cmentarzu w Rącznej.
Rodzinie i bliskim zmarłego składamy wyrazy współczucia. Policjanci niezmiennie apelują o ostrożność do kierowców i pieszych.
Jeżeli byliście świadkami wypadku bądź niepokojącego zdarzenia w regionie - pożaru, stłuczki itd., dajcie nam znać! Ostrzeżemy innych i ułatwimy komunikację. Zapraszamy również w razie jakichkolwiek problemów/pytań. Czekamy na naszym profilu na Facebooku oraz na mailu - [email protected].