Śledztwo po wypadku w Krakowie stoi w miejscu. Hubert B. czeka na ważną opinię. Wiemy, co dalej

Hubert B. został aresztowany po śmiertelnym potrąceniu w Krakowie, w którym zginęło młode małżeństwo. Przeżył jedynie chłopiec, niemowlę, który z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala - dziś szczęśliwie czuje się dobrze, jego stan został ustabilizowany. Tymczasem, jak się okazuje, śledztwo po wypadku stoi w miejscu. Ustaliliśmy w "Super Expressie", na jakim etapie jest sprawa.

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w sierpniu 2026 roku w Krakowie. Z ustaleń śledczych wynika, że 26-letni Hubert B., kierując samochodem marki Volkswagen Golf, stracił panowanie nad pojazdem. Zdaniem prokuratury, nie opanował auta w związku z nadmierną prędkością, około 70 km/h, czyli o 50 km/h więcej niż jest dozwolone w tym miejscu. Kierowca wypadł samochodem z drogi i uderzył w młode małżeństwo, które spacerowało z 8-miesięcznym synkiem, znajdującym się w wózku. Rodzice zginęli, dziecko trafiło do szpitala z poważnymi obrażeniami, ale szczęśliwie jego stan udało się już ustabilizować i maluch wraca do formy. Śledczy czekają natomiast na efekty pracy biegłych, powołanych do tej sprawy. Mają oni spróbować zrekonstruować przebieg zdarzenia, analizowana będzie też tak zwana "czarna skrzynka" z auta, która pomoże ustalić, z jaką dokładnie prędkością poruszał się volkswagen i jak zachowywał się jego kierowca: czy próbował hamować, jaki wykonywał manewr, i temu podobne dane. Postępowanie jest w toku.

Czytaj także: Rodzice sprawcy wypadku w Krakowie przerywają milczenie. Słowa matki Huberta B. zaskakują. "Syn do mnie pisał"

Ale na jakim jest obecnie etapie? Jak ustalił "Super Express", badania ekspertów nad "czarną skrzynką" się przedłużają. Efekty mieliśmy już poznać w zeszłym tygodniu, lecz nadal nie doszło do przełomu.

- Postępowanie Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze dotyczące wypadku na ulicy Solnej pozostaje w toku - poinformował nas zastępca rzecznika prasowego w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie. - Do chwili obecnej trwa oczekiwanie na opinię biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych - podkreślono.

Co istotne, nie ma również wyników badań toksykologicznych, które zostały wykonane u podejrzanego Huberta. Na razie wiadomo tylko tyle, że w momencie wypadku był trzeźwy. Sekcja zwłok ofiar została przeprowadzona, jednak na pogłębione wyniki też przyjdzie nam jeszcze czekać. Gdy przygotowywaliśmy ten materiał, nieznany był termin ujawnienia tych wszystkich informacji.

Mama i tata Huberta B. bronią syna, ale łączą się też w bólu z rodziną ofiar. "Bardzo ich przepraszamy"

Przypomnijmy, że w programie "Uwaga! TVN" jakiś czas temu głos po raz pierwszy zabrali rodzice Huberta B., którzy ujawnili, że syn pisał do nich tuż po wypadku. "Mamuś, stało się coś bardzo złego. Módl się", wiadomość o takiej treści miał wysłać do matki. Zdaniem bliskich 26-latka, wcale nie było tak, że chłopak stał na drodze i nic nie robił, albo interesował się bardziej samochodem niż ludźmi. - On już na miejscu im pomagał, on żałował tego, co się wydarzyło – podkreślał w "Uwadze!" ojciec 26-latka. - Nie miał żadnych mandatów, nie popełniał wykroczeń, a przejechał setki kilometrów – mówią rodzice Huberta. 

Bliscy młodego mężczyzny dodają, że codziennie modlą się za całą rodzinę poszkodowanych, w tym za małego Oliwierka. - Nie wyobrażam sobie, co ci ludzie muszą przeżywać. Nic teraz już nie możemy zrobić. (...) Ja codziennie odmawiam różaniec z żoną i córką. Modlimy się za tych ludzi i będziemy to robić do końca życia – mówi ojciec Huberta B. - Bardzo ich przepraszamy za to, co się stało w tragicznym wypadku – dodaje.

Do sprawy będziemy z pewnością niejednokrotnie wracać. Śledztwo trwa, 26-latkowi grozi do ośmiu lat więzienia.

Galeria zdjęć: Śledztwo po wypadku w Krakowie stoi w miejscu. Hubert B. czeka na ważną opinię. Wiemy, co dalej

Sonda
Czy mandaty dla piratów drogowych powinny być jeszcze wyższe?
Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI