W rozmowie z Radiem Eska Grzegorz Cieślak bardzo wysoko ocenił postawę mundurowych. „Policja zrobiła tutaj wszystko dobrze, a nawet dużo lepiej, niż spodziewali się eksperci” – stwierdził specjalista. Zwrócił uwagę na fakt, że funkcjonariusze obecni na miejscu jako pierwsi przeprowadzili właściwą interwencję, chociaż wiązało się to z bezpośrednim narażeniem ich życia. „Przerwali proces zabijania” – podsumował ekspert.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w sobotę, 7 listopada, krótko po godzinie 15. Poruszający się autem napastnik otworzył ogień do przechodniów w okolicach Rynku Głównego. W wyniku ataku śmierć poniosło sześć osób, a piętnaście odniosło obrażenia. W grupie rannych znaleźli się również interweniujący funkcjonariusze policji.
Mundurowi postrzelili i ujęli agresora w pobliżu skrzyżowania ulic Dietla oraz Stradomskiej. Z medialnych doniesień wynika, że zatrzymany mężczyzna ma 24 lata i posiada polskie obywatelstwo. Służby oficjalnie poinformowały, że sprawca przeprowadził atak w pojedynkę, tym samym dementując pojawiające się wcześniej informacje o udziale drugiej osoby.
Czytaj też: Strzelanina w Krakowie. Poruszające zdjęcie biegnącego ratownika obiega świat
Podczas ataku 24-latek posługiwał się bronią długą, a jego ubiór nawiązywał do umundurowania wojskowego. Podczas przeszukania jego pojazdu śledczy zabezpieczyli kolejne egzemplarze broni wraz z zapasem amunicji. Ustalono, że napastnik posiadał legalne pozwolenie na broń i nie figurował dotąd w rejestrach karnych.