- W Domaniewicach (powiat olkuski) w ciągu kilkunastu dni, od końca stycznia do początku lutego, zmarło trzech mężczyzn. Dwie inne osoby z tej samej rodziny trafiły do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc.
- Prokuratura Rejonowa w Olkuszu wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy badają związek między zgonami a lokalną fermą gęsi, z którą wszystkie ofiary miały kontakt.
- Początkowo podejrzewano, że przyczyną mogła być ptasia grypa, jednak kontrole inspekcji weterynaryjnej na fermie nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Właściciele zakładu zaprzeczają, by ich działalność miała związek ze zgonami.
Nie żyje trzech mężczyzn. Czarna seria zgonów w Małopolsce
Pierwszą ofiarą był 70-letni Zbigniew. "Gazeta Wyborcza" opisuje, że jego ciało znaleziono 28 stycznia na terenie fermy drobiu, gdzie pracował i nocował. Lekarz, który przybył na miejsce, stwierdził zgon z przyczyn naturalnych. Nikt nie podejrzewał, że to dopiero początek dramatu. Zaledwie dwa dni później, 30 stycznia, zmarł kolejny mieszkaniec wsi, 49-letni Mariusz. Jego ciało znalazł brat. Również w tym przypadku uznano, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych.
Podejrzenia śledczych wzbudził dopiero trzeci zgon. 7 lutego w szpitalu w Olkuszu zmarł 48-letni Robert, brat Mariusza. Mężczyzna trafił do placówki 1 lutego z ostrą niewydolnością oddechową i masywnym zapaleniem płuc. Jego stan od początku określano jako skrajnie ciężki. Wkrótce do tego samego szpitala z podobnymi objawami trafiła 68-letnia Danuta, matka zmarłych braci, a także ich trzeci brat, który przyjechał na pogrzeb z Krakowa. Na szczęście oboje wyszli z choroby. To właśnie po śmierci Roberta prokuratura zarządziła sekcję zwłok i wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. To standardowa praktyka prokuratury w podobnych przypadkach.
Polecany artykuł:
To nie ptasia grypa? Prokuratura wskazuje na pneumokoki
Mieszkańcy zaczęli łączyć fakty. Zmarły Zbigniew pomieszkiwał na fermie, Danuta była tam zatrudniona, a jej synowie, Robert i Mariusz, często pomagali jej w pracy. Szybko pojawiła się hipoteza, że za zgonami może stać ptasia grypa. Kontrolę na fermie przeprowadził Powiatowy Lekarz Weterynarii. - Na miejscu nie zaobserwowałam niczego niepokojącego. Ptaki były w dobrej kondycji, a właściciele zapewnili, że w ostatnim czasie nie było masowych upadków gęsi – relacjonuje w rozmowie z „Wyborczą” Joanna Kawiecka, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Olkuszu. Właściciele fermy kategorycznie zaprzeczają, by ich działalność miała związek ze zgonami. Uważają, że to nagonka ze strony osób, którym od dawna przeszkadza ich zakład.
Prokurator Piotr Piekarski informuje, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż przyczyną zgonów mogły być pneumokoki, co wskazywałoby na inne niż odzwierzęce źródło zakażenia. Śledczy jednak nie wykluczają żadnej hipotezy i czekają na ostateczne wyniki sekcji zwłok. Jednocześnie apelują do wszystkich osób, które mogą posiadać informacje w tej sprawie, o kontakt z policją lub prokuraturą, nawet anonimowo.